Z cyklu "Moje dwa i pół grosza"Cztery sceny, a jakby żadnej

Raz na 100 lat przypada tzw. „okrągły” jubileusz i większości z nas dane będzie za życia zapewne tylko raz tę uroczystość obchodzić. Wydaje się, że czasu było aż nadto, aby wszystko dokładnie przemyśleć, zaplanować i przygotować…
Tymczasem pojawił się znowu kłopot z obchodami 400-lecia miasta. Tym razem winą za wszystkie „plagi” zapewne będzie obarczona… pogoda. Ale czy słusznie….?

O tym, że będziemy świętować 400-lecie nadania praw miejskich wiadomo było od dawna. Wiedza o tym, że latem czasem pada deszcz i są burze jest również dość powszechna; a już na pewno na kilkadziesiąt godzin przed. Dlatego tym bardziej dziwi mnie, że opustoszały od wielu lat galeon nie został przewidziany do organizacji masowej imprezy i tym razem. Szczególnie, gdy weźmiemy pod uwagę, iż w tym roku oprócz jubileuszu miasta, były również inne okazje, aby to miejsce ożywić – np. Euro2012, czy chociażby zbliżające się Igrzyska Olimpijskie.
Oczywiście galeon trzeba by było nieco wyremontować, a być może nawet nieco przebudować, ale korzyści byłyby trudne do przeszacowania, a zyski z pewnością wyższe od nakładów. Po pierwsze: galeon ma zadaszenie – co uniezależniłoby organizatorów od pogody, po drugie: konstrukcja jest odporna na gwałtowne zjawiska atmosferyczne – co pozwoliłoby kontynuować koncert pomimo przejścia nawałnicy, po trzecie: komunikacja do/z galeonu może by wreszcie uzasadniła sens budowy kładki za ponad 8 mln zł i nie powstawałoby tyle wątpliwości…

galeon_

Stało się inaczej i, zapewne długo oczekiwana oraz kulminacyjna część obchodów w sobotni wieczór, została przerwana przez silną nawałnicę, a widzowie zamiast koncertu, obeszli się smakiem. Ludzie opuszczający w pośpiechu plażę tłumnie kierowali się w stronę przejścia na przedłużeniu ul. Wyzwolenia, co od zawsze wydawało mi się w pełni naturalne i co dobitnie potwierdzałoby potrzebę dalszego funkcjonowania i modernizacji tego miejsca. Z kładki natomiast skorzystali niestety nieliczni…
Wiele słyszymy o promocji i budowaniu marki. Nasuwa się zatem pytanie, co ma być tym produktem? W Giżycku mamy 3 stałe sceny (twierdza, plaża, galeon), a stawiamy (przecież nie za darmo) czwartą, z której, w tym przypadku, nie dało się korzystać już po kilku godzinach. Choć mieszkamy na wodzie, i często ona wyrządza nam szkody, trudno znaleźć u nas prawdziwa plażę…
Moim zdaniem czas na podjęcie bardziej zdecydowanych kroków. Należy skupić się na jednym, ale porządnym amfiteatrze (marzy mi się coś na wzór ostródzkiego – w pełni zadaszonego), najlepiej w miejscu dzisiejszego galeonu, w ten zlokalizowany na twierdzy nie powinniśmy już inwestować. Wydaje mi się, że jego formuła już się przeżyła… Fosę natomiast należy otworzyć jako trakt spacerowy (rowerowy?) połączony z ul. Św. Brunona.
Ostatni weekend, moim zdaniem, wyeksponował błędy planowania i nietrafione decyzje minionych lat. Były w sumie cztery sceny…. a jakby żadnej… Kładka, która z założenia miała poprawić komunikację z centrum nie jest wykorzystywana, przejście na Wyzwolenia z kolei miało być zamknięte, a jak można było zauważyć w ostatni weekend – jest bardzo potrzebne, wręcz niezbędne. Żeby chociaż lodowisko było halą wielofunkcyjną, to można by było w sytuacjach awaryjnych brać je pod uwagę jako salę widowiskową… Pamiętajmy, jednak że na kładkę i lodowisko wydaliśmy 20 mln, a ten sam bądź podobny efekt można było osiągnąć wydając… sądzę, że nie więcej niż 5 mln. Bowiem kosztem 1 mln z pewnością udałoby się zmodernizować przejście przez tory, a za 4 mln na pewno wybudować przyszkolną ślizgawkę czynną od jesieni do wiosny. Czy za 15 mln można wybudować np. amfiteatr? Skoro można lodowisko, to pewnie dalibyśmy radę…


Wykorzystano fotografię (lead) autorstwa J. Mikołajczaka (kuriermazurski.pl)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na „Z cyklu "Moje dwa i pół grosza"Cztery sceny, a jakby żadnej

  1. Evi pisze:

    Całe szczęście, że nic nikomu się nie stało …

  2. :) pisze:

    Ciekawe jaki jest koszt utrzymania ostródzkiego amfiteatru – szczególnie zimą 🙂
    Czy ten galeon musi być koniecznie amfiteatrem? Postawić w miejscu stodoły imitującej dziób łodzi profesjonalną scenę, pod dachem z dwa korty tenisowe, a na końcu wiaty (na podwyższeniu) z pięć rzędów miejsc siedzących 🙂 Mamy wówczas zadaszone miejsce koncertowe i korty z widownią. Niezłe co 🙂

  3. Mieszkaniec Giżycka pisze:

    Galeon jako amfiteatr to najlepsze z możliwych rozwiązań dla tego miejsca. Koncerty, kabarety, filmy i przy tym pobliska ekomarina bardzo dobrze wpływałyby na finansowanie tego obiektu ( dla żeglarzy byłaby to zachęta do zacumowania właśnie w ekomarinie ). Na pewno koszta przeprowadzenia ewentualnego remontu momentalnie by się zwróciły dzięki możliwości dzierżawy na czas koncertu stanowisk dla prywatnych przedsiębiorców oferujących piwo, czy jedzenie. Podsumowując miasto zyskałoby większą liczbę turystów, żeglarzy dzięki poszerzonej ofercie.
    Na marginesie dodając, jestem żeglarzem, więc organizowanie Festiwalu szantowego właśnie w galeonie na pewno przyczyniłoby się do wzrostu frekwencji, dzięki bliskiemu obcowaniu z portami. Teraz zacumowanie w Giżycku, wiąże się z 2km marszem na Twierdzę, co niektórych po prostu zniechęca.

  4. moher! pisze:

    WŁADZO !!! nie zmieniaj funkcji GALEONU !!!!!!!>>> bo w razie pełnego pęcherza będę miał problemy z opróżnieniem nadmiaru moczu —-hi,hi.

  5. brak informacji pisze:

    Ray Wilsonem z zespół Genesis Classic mimo małej sceny pokazał światowy poziom i tylko szkoda, że organizatorzy dali plamę nie informując ludzi o zmianie miejsca koncertu. Tysiące odwiedzających plażę „tubylców” ( godz 17 – 18) i turystów widząc „zwijającą się” dużą scenę rozjechało się po okolicznych miejscowościach, hotelach i ośrodkach z myślą że występ jest odwołany. Jeszcze raz szkoda, bo koncert mimo trudności organizacyjnych – technicznych był chyba najlepszym koncertem w „dziejach” Giżycka.

  6. Anonim pisze:

    Na razie to cała plaża miejska wymaga melioracji i prac ziemnych .Gdyby zrobiono odpowiednie osuszenie terenów zielonych za Kuchniami Świata to tam mogłoby być pole namiotowe np. : na Hip hop festiwal lub na namiot cyrkowy ,park linowy lub inne świeże pomysły a tymczasem mamy wylegarnię komarów.
    Ludzie w swoich ogródkach przydomowych potrafią cuda zrobić a miasto chyba czeka z tymi prostymi pracami rzeczywiscie na 500 lecie.
    Fajnie ,że nawieziono kilka wywrotek piachu ale zapomniano go równo rozplantowac .Uważam ,że przydałoby się jeszcze więcej piachu -aż do boiska do koszykówki – bo plaża w centrum miasta to skarb i na pewno miejsce zarobkowania dla wielu z nas.

  7. rudy102 pisze:

    Czy ktoś mógłby policzyć co byłoby gdyby zamiast gminy miejskiej i wiejskiej byłaby jedna gmina wiejsko-miejska?
    Czy byłaby duża oszczedność?
    Czy taka zmiana zmienialaby coś mieszkańcom wsi ?
    Czy inwestycje byłoby prościej przeprowadzać?
    Jakie są minusy takiej rewolucji?
    Czy wystarczy referendum aby to zrealizować?

  8. kate pisze:

    Można pisać i pisać,a władza i tak wie lepiej i ma jedną odpowiedź na wszystko-brak funduszy,lecz gdyby te fundusze które ma wydawała mądrze naprawdę wystarczyłoby na wszystko i miasto nie byłoby tak zadłużone,zadłużenie miasta na dzień dzisiejszy wynosi ponad 1 000 000 na jednego mieszkańca(licząc w tym noworodki ),kto to spłaci???Z szantami może być podoba sytuacja,pogoda jest jaka jest i widownia pod gołym niebem.Żadna impreza jest nie przemyślana i nie udana z czego korzystają gminy ościenne-Wilkasy,Stranda,Rydzewo,Sztynort.