XIV sesja moim okiem – cz. 2

Powróćmy jeszcze na chwilę do wydarzeń z ostatniej sesji, bowiem w porządku obrad były zmiany budżetowe. Pani Burmistrz przedstawiła projekt uchwały, który zakładał pokrycie deficytu kredytem, w wysokości nie 4.000.000 zł jak było wcześniej, a już 7.000.000 zł. Jest to zjawisko niepokojące, bowiem oznaczać może realne zagrożenie niewykonania planowanego budżetu po stronie dochodów. Warto jednak przypomnieć, że na grudniowej sesji zawracaliśmy uwagę na dość optymistyczne planowanie. Z oceną należy jednak wstrzymać się co najmniej do końca roku. W tej kwestii wolałbym jednak, aby okazało się, że nie mieliśmy racji…
W tym wypadku nie przyniosłoby mi satysfakcji powiedzenie „a nie mówiłem…?”.

Kredyt każdy potrafi wziąć, to chyba niezbyt skomplikowana filozofia… Zapytałem zatem, czy istnieje jakiś plan „B”. Odpowiedź była dość lakoniczna – jest kryzys, a o ewentualnych wyjściach będziemy rozmawiać przy uchwalaniu budżetu na 2012 r. Trzymam za słowo… A co do kryzysu, to mam wrażenie, że przyszło nam żyć w czasach permanentnych problemów gospodarczych. Kiedyś niemal wszystko było na kartki, dzisiaj na kredyt. Czasem odnoszę wrażenie, że chyba za bardzo zachłysnęliśmy się możliwością pozyskiwania funduszy z zewnątrz nie bacząc na późniejsze konsekwencje. Dobrym przykładem może być projekt eInclusion, do którego powrócił radny J. Kiczyński.
Powołując się na moje wcześniejsze wypowiedzi i lekceważący stosunek ze strony urzędu Burmistrza, radny J. Kiczyński idąc mi w sukurs (milo mi), przyniósł na sesję netbooka i zademonstrował „na żywo”, że dostęp do darmowego internetu już w Giżycku istnieje. Nie trzeba nic budować. Dodał przy tym, że UE funduje nam różne absurdy np. proste ogórki czy banany z normatywną krzywizną, a my – jego zdaniem – brniemy w bezsensowny i drogi projekt eInclusion. Koszt zestawu, jaki zademonstrował, to ok. 1.000 zł. I jest to oczywiście wydatek jednorazowy. Gdyby zatem wykorzystać wyłączenie wkład własny (ok. 0,5 mln zł), wystarczyłoby nie na 200 takich zestawów a ponad 500! Przypomnijmy, że eInclusion „po giżycku” ma kosztować ponad 3 mln zł i trwać 7 lat. Z koniecznością budowy i utrzymywania infrastruktury rzecz jasna…

Pani Burmistrz stwierdziła, że nie wycofamy się z projektu, bowiem jesteśmy już w połowie drogi. Poza tym należałoby sprawdzić, jakie konsekwencje grożą nam w przypadku wycofania się. No właśnie… może sprawdźmy… Owa połowa drogi to chyba także przesada. Jeszcze szpadel nie został wbity w ziemię, komputery chyba nie są zakupione, a szkolenia kosztowały jedynie 33.180 zł.
Odpowiedź Pani Burmistrz ograniczyła się do stwierdzenia, że nie ma o czym dyskutować, bo decyzja zapadła i koniec. Nie wypada także oceniać decyzji poprzedniej Rady…

Odnoszę zatem wrażenie, że nie ma dobrego czasu na ocenę i wyrażanie opinii. Pamiętam, gdy pojawiały się gwiazdobloki i wraz z nimi słowa zaniepokojenia mówiono „poczekajmy, to nie koniec budowy, zobaczymy jak to będzie wyglądało po oddaniu mola do użytkowania”. Gdy budowa się skończyła nie wolno było już o tym rozmawiać, bo przecież już nie ma o czym. Klamka zapadła, gwiazdobloki zostają.
Otóż ja wyznaję inna filozofię. Każdy z nas zajmując się czymś zawodowo jest ciągle oceniany. Nie tylko przez komórki kontroli, ale także przez kontrahentów. Zapytałem nawet swojego kolegę, który prowadzi działalność gospodarczą, czy jest przez kogoś oceniany i ewentualnie – kiedy. Odpowiedź?
Stary, ciągle… Zanim ukończę zadanie to mam presję inwestora. Kontrolowanie, monitorowanie, zmiany, zamiany. A nawet po oddaniu zadania dokonuję wielu zmian, które nie były ujęte w projekcie, bo inwestorowi się odmieniło. Ma prawo, to normalne. Skoro wydał pieniądze, chciałby by być zadowolony. Po etapie inwestycji moją pracę oceniają oczywiście użytkownicy. Dopóki projekt działa, ocena ta jest ciągła.

No właśnie. Wracając do eInclusion, o którym Pani Burmistrz tak niechętnie mówi, to mam wrażenie, że zachowujemy się niczym statek, który zmierza kolizyjnym kursem. Wszyscy o tym wiedzą, ale kapitan nie ruszy steru, bo trasa rejsu była ściśle ustalona i grozi za to – powiedzmy – mandat. Mimo zmiany warunków, nowej wiedzy i zagrożenia kolizją trwamy przy swoim. Jakoś to będzie… Może nie wszyscy zginiemy.

Korzystając z otwarcia tematu nowych technologii przez radnego J. Kiczyńskiego zaprezentowałem coś więcej niż darmowe 256 kbps. Tak się złożyło, że również miałem przy sobie netbooka z modemem i zademonstrowałem możliwości bezprzewodowej technologii LTE. Wykonałem kilka pomiarów w sali konferencyjnej osiągając transfer (download) 18 Mbps. Na zewnątrz osiągi były wyższe – nawet 28 Mbps, a poza Giżyckiem zdarzyło się nawet 70 Mbps! To 250 razy więcej niż nasze eInclusion. A wszystko to za kilkadziesiąt zł / miesiąc. I do tego jest to internet mobilny – gdziekolwiek jesteś, masz dostęp.
To wszystko pokazuje, jak ryzykowne jest inwestowanie w technologie bezprzewodowe. W tym kontekście nasze eInclusion zdaje się być strasznym anachronizmem – 15.000 zł / osobę za 256 kbps… a do tego owe 256 kbps dostępne wyłącznie w domu. Jak widać zatem, być może nigdy nie ma dobrego czasu na pytanie, ale zawsze jest dobry czas na naukę…

Przed sesją otrzymałem także list od jednego z mieszkańców. Oto jego treść:
Dlaczego (podkreślam – leżąca w granicach administracyjnych miasta) nowo przebudowana ulica od kanału niegocińskiego do CPN-u w Wilkasach mimo zainstalowanych lamp nie jest oświetlona.

Jak wynika z udzielonej odpowiedzi, GDDKiA nie wystąpiła o zawarcie umowy z dostawcą energii energetycznej. Zatem – nie ma umowy – nie ma prądu… Miejmy nadzieję, że sprawa zostanie szybko załatwiona, bowiem dzień jest coraz krótszy, a i szkoda nowych opraw, aby były jedynie dekoracją nowej drogi. Lampy chyba nie służą głównie do tego…

A skoro o komunikacji… Na sesji była mowa także o analizie ruchu w mieście. Takie opracowanie, jak donosi prasa – zdaniem Dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych, mogłoby zostać wykonane do końca I kwartału 2012 r. Zastępca Burmistrza nie zgodził się ze zdaniem fachowca. Jak widać u nas zawsze musi być dłużej…

Radny C. Piórkowski dopytywał o stan rozliczeń miejskich inwestycji. Dowiedzieliśmy się, że wykonawcy kładki nad torami wstrzymano wypłatę, a z firmie wykonującej remont mola przedstawiono stanowisko inwestora. Stanowisko to jest rozbieżne z opinią wykonawcy. Czekamy zatem na jakąś informację zwrotną, ale trwa to już dość długo…
Radny Piórkowski wyraził także swoje zdumienie, iż radni nie zostali poinformowani o uchyleniu przez Wojewodę miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego przy ul. Kolejowej. Szczerze przyznam, że gdzieś wcześniej ta informacja była podawana, lecz już nie pamiętam przez kogo i gdzie… Wydaje mi się, że na posiedzeniu Komisji Rewizyjnej mówiła o tym Pani Architekt, ale musiałbym sprawdzić w protokole, bo pierwotnie wydawało mi się, że wspominała o tym Pani Burmistrz na którejś sesji… Ale ludzka pamięć bywa zawodna. Sprawdzę protokoły.
Poza tym radny C. Piórkowski zwrócił uwagę Pani Burmistrz, że używanie zwrotów typu „nie ma sensu”, w Jego ocenie nie jest właściwe, kiedy radni pytają o ważne sprawy dla miasta. Jego zdaniem Pani Burmistrz nie uspokoiła mieszkańców. Nie wykazała, że będzie lepiej.

W punkcie dotyczącym interpelacji prowadzący obrady Pan Zastępca Przewodniczącego odczytał wyłącznie odpowiedź Pani Burmistrz na moją interpelację ws. wynagrodzeń. Odniosłem wrażenie, że niektórzy obecni na sesji nie za bardzo wiedzieli, czego dotyczyła. W związku z tym zamieszczam także treść samej interpelacji.

interpelacja

We wnioskach i komunikatach odniosłem się do wydarzeń, jakie mają miejsce w naszym mieście raz na jakiś czas – a ściślej w czasie kampanii wyborczej. Moim zdaniem są to nieoficjalne mistrzostwa świata połączone z OS-em na ulicach miasta. Dyscyplina: skok wzwyż połączony ze sprintem oraz szybkością zaklejania plakatem. OS – czyli odcinek specjalny w rajdach samochodowych odbywa się między 23:00 a północą przed cisza wyborczą. Wygrywa ten, kto spowoduje spuchnięcie słupa ogłoszeniowego do największych rozmiarów i zużyje jak najwięcej kleju. Medali jak do tej pory nie przyznawano.
Tymczasem sprawę można w łatwy sposób rozwiązać, wydaje się że z korzyścią dla wszystkich. Rok temu zaproponowałem innym komitetom wyborczym ucywilizowanie problemu. Temat został podjęty, zorganizowano nawet naradę w redakcji Gazety Giżyckiej i postęp jest. Czas jednak chyba zrobić kolejny krok.
Powierzchnia słupa to ok. 8 m kw., standardowy plakat to 0,25 m kw. Zgodnie z Obwieszczeniem Burmistrza z 8 sierpnia 2011 r.słupów jest 12:

  1. Słup ogłoszeniowy przy ul. Kajki
  2. Słup ogłoszeniowy przy ul. Wiejskiej
  3. Słup ogłoszeniowy przy al. Wojska Polskiego
  4. Słup ogłoszeniowy przy ul. Olsztyńskiej
  5. Słup ogłoszeniowy przy ul. Warszawskiej
  6. Słup ogłoszeniowy przy ul. Bohaterów Westerplatte
  7. Słup ogłoszeniowy przy al. 1 Maja
  8. Słup ogłoszeniowy przy ul. Kombatantów
  9. Słup ogłoszeniowy przy ul. Dąbrowskiego
  10. Słup ogłoszeniowy przy ul. Jagiełły
  11. Słup ogłoszeniowy przy ul. Wodociągowej
  12. Słup ogłoszeniowy przy ul. Kolejowej

Do tego można by dołączyć również witryny przy wiatach przystanków autobusowych.

Jak łatwo obliczyć na 1 słupie można by zmieścić 32 standardowe plakaty (8 m kw. / 0,25 m kw). Gdyby przyjąć kwotę 1 zł / 1 dzień za 1 plakat o pow. do 0,25 m kw. to dziennie z jednego słupa byłaby to kwota 32 zł. Niby niewiele, ale miesięcznie daje to już 960 zł, a ze wszystkich słupów aż 11.520 zł, co rocznie mogłoby dać ponad 130.000 zł.
Jakie korzyści? Taki system mógłby dać pracę 2 osobom. Rola ogłoszeniodawcy ograniczałaby się wyłącznie do dostarczenia materiałów i określenia lokalizacji i czasu ekspozycji plakatu. Mniej plakatów trzeba wydrukować, zero spalania paliwa, zatem oszczędność nie tylko czasu… I co najważniejsze: pewność ekspozycji w danej lokalizacji w określonym czasie. Pomimo wniesienia opłaty, paradoksalnie może okazać się to rozwiązaniem tańszym. A już na pewno skuteczniejszym i efektywniejszym i bardziej cywilizowanym. Same korzyści.
Czy doczekamy się ostatecznego ucywilizowania tej kwestii – czas pokaże… Odpowiedź Pani Burmistrz na to nie wskazywała, bowiem jak stwierdziła – nie chciałaby odbierać radości autoprezentacji niektórym osobom. Ja takiego zagrożenia nie dostrzegam… Jedno nie wyklucza drugiego, a jeszcze przy tym może dać komuś pracę.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria, Sesje Rady Miejskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „XIV sesja moim okiem – cz. 2

  1. mieszkaniec2 pisze:

    200 netbooków z internetem dla 200 E-wykluczonych , a pozostałe 300 tys. złotych na budowę zatok/parkingów na ul.Olsztyńskiej/Owsianej.
    Pomysł odstępuję gratis – bez konieczności przeprowadzania kosztownych analiz
    d-_-b

  2. rudy102 pisze:

    Bądź poważny 300 tys. – chyba na waciki – Pani JP nie zabiera się za pomysły poniżej kilku baniek . Takie przyziemne rzeczy i projekty jak jakiś „nikomu nie potrzebny ” parking uwłaczają jej ego. Przecież wiesz , że zburzenie istniejącego porządku rzeczy może doprowadzić do straty choćby jednego jakże cennego głosu oburzonego wyborcy a to za duża cena i za duże poświęcenie.

  3. krecik pisze:

    Pani JP powinna już odejść na „zasłużoną” emeryturę, jeśli można mówić o jakichkolwiek jej zasługach, zwłaszcza tych robionych ” z głową”. Namarnuje tylko babina pieniędzy, a najgorsze jest to, że nie dopuszcza do głosu ludzi mających rację i myślących inaczej niż ona. Żenada.Jak długo jeszcze..