XIII sesja moim okiem – cz. 2

Niebawem minie rok nowej kadencji samorządu. Jak słusznie zauważają media, wiele się mówiło przed wyborami o nowej przeprawie przez kanał Giżycki. Zrozumiałym jest zatem, że niejako automatycznie nasuwa się pytanie, czy równie wiele się robiło. Kilka miesięcy temu Rada Miejska podjęła nawet deklarację o priorytecie wybudowania dodatkowego mostu. Głosowałem oczywiście „za”. I tyle w zasadzie na razie radni mogli uczynić. Na ostatniej sesji do tematu wrócił J. Kiczyński.

Zapytał bowiem Panią Burmistrz, jakie są rezultaty podjętej deklaracji oraz co konkretnie uczyniono przez 9 lat Jej kadencji, aby most powstał. Pani Burmistrz zaczęła od tego, że Rada nie uchwaliła Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, który przewidywał budowę mostu. Wówczas radny Kiczyński doprecyzował, iż nie pytał „co nie zostało zrobione” lecz „co zrobiono”. Wtedy w wyniku krótkiej dyskusji przypomniano, że tak naprawdę, to MPZP najpierw uchylił Wojewoda, a dopiero później Rada go nie przyjęła. W każdym razie do tej pory planu wciąż nie ma.Jedyne co się dzieje w sprawie mostu to podobno „nieustanne dyskusje” i deklaracja Starosty o wsparciu projektu w zakresie partycypacji w opracowaniu analiz.
Przy tej okazji Pani Burmistrz poddała pod wątpliwość wszelkie potencjalne lokalizacje blisko centrum. Jej zdaniem najbardziej celowe jest czekanie do wybudowania drugiej nitki obwodnicy i wówczas będziemy mieli ten upragniony drugi most. Hmmm… A mnie się wydaje, że wciąż będzie to tak naprawdę jeden, tyle że dwujezdniowy i sprawy raczej nie rozwiąże. Poza tym nikt dzisiaj nie potrafi powiedzieć, kiedy ta inwestycja zostanie zrealizowana. Samo projektowanie trwa już bodaj 7 lat, a co najmniej do 30 sierpnia 2012 r. będą trwały badania przyrodnicze. Warto też wspomnieć, że planowany koszt budowy giżyckiej obwodnicy to 270 mln złotych (równowartość ponad 3 budżetów Giżycka!). Jest to kwota niebagatelna, co również może mieć znaczenie dla terminu rozpoczęcia inwestycji. Moim zdaniem planowany most w ciągu drogi krajowej tak naprawdę problemu nie załatwia, może w jakimś stopniu jedynie łagodzi. W założeniach szosa Obwodowa ma być dwujezdniowa, zatem dodatkowy most będzie tylko dla jednego kierunku. Co nam z niego, gdy jednocześnie zlikwidowanych zostanie kilka skrzyżowań? Aby dojechać z centrum np. na osiedle Moniuszki trzeba będzie pokonać kilka kilometrów. Poza tym co nam z takiego „drugiego” mostu, gdy na dojeździe do niego powstanie zator lub zdarzy się wypadek, a most obrotowy będzie otwarty dla żeglugi? Moim zdaniem powinniśmy skupić się na przeprawie, która wspomogłaby ruch lokalny i byłaby jak najmniej powiązana z ruchem na ul. Obwodowej stanowiąc jednocześnie alternatywę dla przejazdu na drugą stronę kanału. Tak aby, nie trzeba było z ulicy Olsztyńskiej, Kolejowej czy 3 Maja włączać się w drogę krajową generując tym samym zwiększony ruch, tylko po to aby dostać się na osiedle Moniuszki czy Kajki. A być może i z powrotem… i tak kilka razy dziennie…
Cóż, jak widać, poglądów jest wiele, dlatego propozycja A. Jelca o zleceniu analizy układu komunikacyjnego wydaje się na miejscu i zasadna.
Temat budowli mostowych na ostatniej sesji był jednak nieco szerszy niż tylko dodatkowy most na kanale. Radny Piórkowski przy okazji dyskusji o wieloletnim planie rozwoju i modernizacji urządzeń wodociągowych przypomniał, że był przeciwny „zabraniu” 200.000 zł pochodzących z dywidendy Wodociągów i przeznaczeniu tej kwoty na doświetlenie kładki. Widać bowiem, w świetle przedstawionych dokumentów, że PWiK potrzebuje pieniędzy na inwestycje, a trzeba również przypomnieć, że kwota ok. 1 mln zł była także kosztem Przedsiębiorstwa przy budowie Ekomariny. Radny A. Jelec podzielił zdanie C. Piórkowskiego. Ja również przyłączam się do opinii kolegów – radnych. Tym bardziej, że przypominam ponownie, iż w naszym mieście jest jeszcze jedna kładka, która służy ludziom do codziennej komunikacji z miastem. Niestety wieczorem wygląda ona tak:

kładka Moniuszki

W temacie swoje zdanie wyraziła także M. Popieluch, która stwierdziła, że w jej ocenie kładka nad torami wieczorem jest smutna, a światło zamontowanych opraw na ciągu pieszym jest oślepiające.
Moje odczucia są podobne. Kilka dni temu bowiem udaliśmy się grupą 6 radnych z Porozumienia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Giżycka (G. Kiezik, M. Popieluch, A. Jelec, J. Kiczyński, J. Sekta, w. Iwaszkiewicz), aby na spokojnie obejrzeć nowo wybudowaną kładkę. Było już po 19:00, zatem spacerowiczów niewielu, żeby nie powiedzieć „wcale”. Pierwsze wrażenia: oświetlenie jak na kwotę 200.000 zł nie jest jakieś szczególnie efektowne. O ile iluminacja pylona jeszcze jakoś wygląda, tak same przęsło jest oświetlone nierównomiernie (są widoczne odstępy i ciemnie powierzchnie) oraz niemal nie widać podświetlenia lin stalowych, mimo że zamontowane oprawy oświetlają je od dołu.

kładka

kładka

W oczy rzuca się też niestaranne wykonanie stopni i nawierzchni kładki. Zupełnie nietrafiona jest, naszym zdaniem, lokalizacja windy od strony Ekomariny. Wystający „kiosk” zasłania bowiem w dużej części nasz najcenniejszy krajobraz – widok na jezioro. Poza tym jedna z wind już nie działała, zatem spory problem miałyby osoby poruszające się na wózku lub z wózkiem, które nie mogłyby skorzystać z krótszej drogi. Zostałaby im tylko trasa powrotna… przez tory.

kładka
kładka
kładka
kładka
kładka
kładka

Dość pilnie, moim zdaniem, należałoby także nakleić sylwetki ptaków drapieżnych na szyby zamontowane powyżej balustrady, bowiem przeszkody są zupełnie niewidoczne dla przelatujących ptaków, które się o nie roztrzaskują. Kontur drapieżnika uchroni także przed ptasimi zanieczyszczeniami.

kładka

Wracając do oświetlenia kładki trzeba przyznać, że pod nią samą od strony pasażu nie ma żadnych lamp. Jest po prostu ciemno. Gdzież zatem ta poprawa bezpieczeństwa? Chyba ktoś Radnych wprowadził w błąd…

kładka

A jeżeli mówimy już o iluminacji, to stwierdzam, że nie trzeba jechać do Warszawy, Gdańska czy San Francisco, aby zobaczyć ciekawie oświetlony most. Otóż, 60 km od Giżycka – w Ełku za kwotę ok. 160.000 zł zamontowano iluminację opartą również na oprawach LEDowych. Jednak tam oświetlenie jest dynamiczne, w barwach miasta, z możliwością sterowania. Wyraźnie widać, że koncepcja była starannie przemyślana. Z przykrością stwierdzam, że nasze podświetlenie bardziej przypomina improwizację, żeby nie powiedzieć „improwizorkę”. Aż ciężko sobie wyobrazić pierwotny projekt… Przypomnijmy bowiem, że został on zmieniony podczas budowy, gdyż jak stwierdził Zastępca Burmistrza – był do niczego.
A oto próbka możliwości ełckiego mostu:

Mieliśmy także inne spostrzeżenia. Naszym zdaniem warto by było przemyśleć sprawę zagospodarowania przestrzeni pod kładką od strony Niegocina. Miejsce to idealnie nadaje się nie tylko na handel, ale również np. na oryginalną knajpkę. Wystarczy tylko istniejąca tam przestrzeń zabudować szklanymi ścianami, by stworzyć całkiem „klimatyczne” miejsce.
Tu Pani Burmistrz zgodziła się, że faktycznie, rozwiązanie to przyniosłoby same korzyści; z dozorem miejsca włącznie.
W temacie kładki radny P. Trejnis dopytywał, czy Pani Burmistrz będzie dochodziła roszczenia regresowego od Wojewody z tytułu odszkodowania wypłaconego wykonawcy (80.447,21 zł – przyp. W. Iwaszkiewicz). Pani Burmistrz oświadczyła, że inwestycja nie jest jeszcze rozliczona, i istnieje możliwość, iż tematu owych 80 tys. nie będzie, ponieważ wykonawca przekroczył termin wykonania zadania.
Zdziwiło mnie to, że łączy się te dwie sprawy. Wobec tego dopytałem jaki związek ma sprawa wadliwego pozwolenia na budowę z terminem oddania kładki, bowiem ja takiego związku nie dostrzegam. W pierwszym przypadku przecież niejako „pożyczyliśmy” pieniądze Wojewodzie (przynajmniej tak nas zapewniano), a w drugim zwyczajnie powinniśmy egzekwować zapisy umowy. Pani Burmistrz jednak podtrzymała zdanie, że związek istnieje i do czasu rozliczenia nie będziemy o tym mówić, ale jest szansa, że pieniądze odzyskamy. No cóż, trzymam za słowo…
Przy tej okazji zapytałem także, czy będzie zlecona recenzja projektu budowy II etapu kładki, bowiem projektantem II części jest ta sama firma, która projektowała Ekomarinę. Pamiętamy przecież, ileż było problemów z dokumentacją. Do dziś wiele osób wyraża swoje zdziwienie co do pewnych rozwiązań zastosowanych w rzekomo najnowocześniejszym porcie w kraju. Jednym z nich jest np. droga dojazdowa do slipu, gdzie znajduje się suwnica warta, o ile dobrze pamiętam, ponad 1 mln zł, przy wykorzystaniu której można obsługiwać nawet bardzo duże jednostki. Cóż z tego, skoro droga dojazdowa do slipu, przez to, że ma 2 zakręty pod kątem prostym wręcz uniemożliwia dojazd z takim statkiem.
Wiem, wiem… nie narzekajmy – przedtem było tam klepisko. Zgoda, ale od portu wartego 20 mln wypada wymagać, aby był istotnie i nowoczesny i funkcjonalny. Nic nie poradzę, że jakoś nie potrafię przejść obojętnie obok niektórych zjawisk… i że chciałbym, aby nasze inwestycje były wykonywane perfekcyjnie.
Ale wróćmy do tematu… W „odpowiedzi” (cudzysłów zamierzony) Zastępca Burmistrza powiedział, że (cytuję z pamięci) „Tak, zamierzamy budować przedłużenie kładki”. Najwyraźniej nie zrozumiał pytania. W każdym razie recenzji raczej nie będzie, ponieważ goni nas termin. Cóż, oby nie okazało się, że nie opłacało się ta spieszyć…
W temacie kładki C. Piórkowski zwrócił uwagę na nierówności nawierzchni i zapytał także o sprawę poprawek odwodnienia na molo. Okazuje się, że jest planowane spotkanie z wykonawcą i jeżeli nic się nie wskóra, miasto samo wykona niezbędne prace, a kosztami obciąży wykonawcę. Nic nie rozumiem… bowiem w piśmie z 13 czerwca 2011 r. uzyskałem odpowiedź, że odwodnienie zostało wykonane poprzez nadanie spadków. Czy te spadki po prostu sobie teraz zniknęły, czy tego wcale nie sprawdzano wierząc wykonawcy na słowo – już teraz nie wiem… Warto się jednak pospieszyć, gdyż zbliża się zima.
A skoro o zimie… Ostatnio zastanawiałem się, jak będzie zorganizowane odśnieżanie kładki nad torami… Śniegu na tory zrzucać raczej nie można… Nie wiem…, zobaczymy. W każdym razie zastanawiałem się również, jak często należny wymieniać liny stalowe i przeprowadzać przeglądy i konserwacje takich obiektów… No, ale tym będziemy martwić się później. Mam jednak mieszane uczucia… Z jednej strony zawsze się cieszę, jak coś nowego powstaje, z drugiej jakoś nie jestem przekonany ostatecznie do tego rozwiązania. Gdyby tę kładkę „wyjąć” z otoczenia, to może nawet bym się przekonał i dostrzegł w niej więcej zalet… Jednak w tym miejscu widziałbym raczej coś lżejszego, najlepiej drewnianego, nawiązującego do klimatu stylowych elewacji z wieloma detalami kamieniczek pasażu Portowego i drewnianych elementów Ekomariny… Albo zaprojektowanie pasażu w taki sposób, aby łączył się płynnie i naturalnie z przejazdem na ul. Dąbrowskiego.
Lubię też słuchać zdania ludzi, którzy patrzą na świat bardzo prostolinijnie; bez zbędnej filozofii i polityki. Pracownica mojego znajomego – starsza pani, która sprząta w firmie zapytała któregoś dnia, ile ta nasza nowa kładka kosztowała. Gdy usłyszała odpowiedź, że ponad 8 mln, stwierdziła refleksyjnie:
– To aż tyle pieniędzy trzeba wydać, żeby przejść przez jeden tor…?
No właśnie…

W następnej części o chodniku na ul. Gen. Orlicz – Dreszera, pewnej studzience telekomunikacyjnej, a także o stołówce, z której nie mogą korzystać wszystkie dzieci oraz o sposobie na ogolenie radnego J. Sekty, obchodach 400 lat miasta oraz parkingach rowerowych, kinie i prawdziwym Sukcesie. Zapraszam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria, Sesje Rady Miejskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „XIII sesja moim okiem – cz. 2

  1. jbogdatowicz pisze:

    Według mnie kładka wygląda jakby była zaprojektowana i wykonana przed 1980 rokiem lub wcześniej.Pierwsze wrażenie które odniosłem wchodząc na kładkę-„to chyba wykonywali uczniowie na praktyce budowlanej”.Szczególnie wykończenia wyglądają topornie(spawy,schody,nawierzchnia) .W dodatku ten krzywy pylon…(chyba miał taki być).Niech to będzie nauczka na przyszłość ,że przy podobnych inwestycjach trzeba zaplanować i zadbać o każdy najdrobniejszy szczegół.

  2. mieszkaniec pisze:

    Krzywy pylon ?! co jeszcze zostanie spartaczone ?

  3. moniuszek pisze:

    Artykuł długi ale sprawy mieszkańców osiedla Moniuszki a w istocie i Kajki niewiele. Jest wspomnienie i już . I tak to trwa już ileś lat. Każdy wie , że mieszkańcy tych osiedli nadkładają km w sezonie i że alternatywny most jest potrzebny. No ale wszyscy wiedzą i na tym się kończy. Ale to nie tylko o mieszkańców chodzi bo wystarczy wypadek tzw prokuratorski i na kilka godzin przejazd mamy z głowy. Wszyscy wiedzą, że obecny układ samorządowy jak i poprzednie wręcz krzywią się jak jest mowa aby pomóc w czymś ludziom tu mieszkającym . Wszystkie inwestycje idą w tamtej części miasta a tutaj po co. Same spacerki W. Polskiego w dzień przed wyborami nie wystarczą. Sprawa kładki nad kanałem – no ile to już lat wiadomo, że jest ciemno i można dostać w pewną część ciała i jeszcze stracić to co się ma. No ale to dotyczy mieszkańców Moniuszek a nie np Jagiełły. Może jakiś monitoring? no tak ale ciemno jest więc co ten gość przed monitorem zobaczy. Są radni już którąś kadencję z tego okręgu, no ale co – po prostu są. Czekam aż do tej rady wejdą ludzie widzący problemy całego miasta a nie tylko pewnych jego części. A może by tak oddać Moniuszki Wilkasom. Miasto będzie zadowolone a i nam będzie się żyło ciekawiej.