Wieści z komisji Trudne pytania, galeon i słupy

radny_iwaszkiewicz_XIXNa dzisiejszym posiedzeniu Komisji Rewizyjnej zajmowaliśmy się m.in., a może przede wszystkim, stanem przygotowań miasta do sezonu letniego. Na pytania członków komisji odpowiadał Pan Dyrektor MOSiRu, Pani Naczelnik Wydziału Promocji Urzędu Miejskiego oraz Pani Dyrektor Giżyckiego Centrum Kultury.
Niektóre pytania wydawały mi się trudne…, ale czułem się zobowiązany je zadać ze względu na to, że wątpliwości pochodziły głównie od Państwa, a ja je w większości podzielam.

Pierwsza sprawa jaka mnie zaintrygowała to termin rozpoczęcia sezonu. Dlaczego 2 a nie 1 maja, skoro „wielka majówka” – ze względu na tegoroczny kalendarz w zasadzie zaczęła się dużo wcześniej. I tu padło znamienne zdanie, z którym nie mogę jakoś się pogodzić… Otóż, data ta wybrana została ze względu na turystów. A ja się pytam – a co z mieszkańcami? Czy coś im we własnym mieście się należy? To nie pierwszy raz spotykam się z taką motywacją. Tymczasem wielu z Państwa nie mogło uczestniczyć w uroczystym otwarciu sezonu ze względu na obowiązki zawodowe, ponieważ 2 maja jest dniem pracującym.
W każdym razie nie czuję się przekonany argumentami Pani Naczelnik i Pani Dyrektor GCK, które w broniły tego rozwiązania.

W sprawach dot. MOSiRu poruszyłem kwestie wymiany i rozplantowania piasku na plaży miejskiej. Rzecz w tym, że niektórzy rodzice podobno prosili o gromadzenie piasku w pryzmach, a niektórzy prosili o rozplantowanie. Moim zdaniem można pogodzić oba poglądy i trochę zostawić a resztę rozsypać, bo plaża to plaża (choć bardzo mi w Giżycku brakuje takiej prawdziwej) i jednak chyba bardziej potrzebny jest piasek na nabrzeżu.
Zdaję sobie sprawę, że zasłużę prawdopodobnie na tytuł „Nudziarza Roku” lub nawet „Nudziarza Kadencji”, ale temat stadionu będę drążył przy każdej sposobności. Jak przekazał Pan Dyrektor ostatnio dzięki zaangażowaniu Pana Sekretarza gościliśmy w Giżycku najwyższej klasy fachowców od boisk, którzy potwierdzili fatalny stan naszej płyty (czego innego można było się spodziewać…). Stan z pewnością sam się nie poprawi, a dopóki nie będziemy mieli drugiego boiska (najlepiej ze sztuczną nawierzchnią) remont na długo nie wystarczy, bo obciążenie jedynego boiska będzie zbyt duże (pow. 6 godzin / tydzień).

Istotna wydawała mi się również sprawa rowerków czterokołowych jeżdżących na ścieżkach w parku przy plaży miejskiej. Niestety sprawa jest trudna, ale mam nadzieję, że MOSiR – jako zarządca terenu, przynajmniej spróbuje ucywilizować temat, zanim dojdzie do poważniejszego incydentu (odpukać oczywiście); choć już i takowe rzekomo się zdarzały.

Na koniec przypomniałem sprawę niezbyt chlubną dla MOSiRu, a opisywaną publicznie [czytaj np. tutaj] przez poszkodowanego. Szkoda, że Pan Dyrektor nie pamiętał szczegółów, bo tego typu sprawy warto porządkować i przed sezonem…. i przed faktem… bo skutki mogą być o wiele gorsze niż w przypadku czterokołowych rowerków.

W sprawach dot. Wydziału Promocji poruszany był temat lokalizacji planu miasta, bo podobno jest z tym jakiś problem. Zaproponowałem zatem, aby przemyśleć środek placu Grunwaldzkiego. Wydaje mi się, że pomysł chwycił…
Warto uściślić również, że poza koncertem Dżemu (niebiletowany!) czeka nas występ Electric Light Orchestra. Powstało jednak wiele wątpliwości, o który skład chodzi, bowiem zespół swego czasu podzielił się. W giżycku wystąpi ELO part II.
Trudne pytanie skierowane do Pani Naczelnik dotyczyło dotychczasowych czynności podjętych przez Wydział skierowanych do mieszkańców Obwodu Kaliningradzkiego. Jak sprawdziłem – to prawie 1 mln potencjalnych klientów Giżycka. Śledząc różne publikacje dochodzę do wniosku, że to bardzo duża szansa dla naszego miasta – na co mi również Państwo zwracaliście uwagę w przesłanych mailach. Jakiś tydzień temu udałem się do Wydziału Promocji z pytaniem o foldery rosyjskojęzyczne. Otrzymałem jeden – muszę przyznać – całkiem aktualny i udany. Na posiedzeniu komisji dowiedziałem się, że miasto jest promowane przez Centrum Promocji i Informacji Turystycznej m.in. na targach w Rosji. Myślę, że to jednak może być za mało, aby osiągnąć pożądany efekt.

Na koniec GCK. Aby było sprawiedliwie Pani Dyrektor usłyszała również trudne pytanie: co nowego w Szantach? W sumie niewiele… Mnie ucieszyło natomiast zdanie dyrekcji GCK – zbieżne z moim, że festiwal powinien odbywać się nad jeziorem a nie w twierdzy (ale do tego potrzeba ok. 75 000 zł, aby zrównoważyć utracone wpływy z biletów – choć wcale to moim zdaniem nie jest konieczne). Nasza fortyfikacja za to będzie gościć kolejne grupy rekonstrukcyjne, co mnie również raduje – bowiem o rekonstrukcjach mówiłem już dawno, na dużo wcześniej niż odbyła się ta pierwsza. I ważne: za rok będzie 100. rocznica wybuchu I wojny światowej, w której Twierdza Boyen odegrała ważną rolę. Jak mogliśmy dzisiaj usłyszeć – o tym jubileuszu już się myśli…
Niebawem powinny ruszyć prace budowlane na dwóch obiektach: w laboratorium prochowym i w stajni. Są jednak pewne problemy formalne, z którymi raczej powinniśmy sobie wkrótce poradzić.

Sezon możemy uznać za otwarty, zatem zaplanowana na 1 czerwca 2013 r. GiWerA odbywać się będzie już w sezonie. Tak sobie pomyślałem, że fajnie by było, aby nasz przegląd stał się lokalną eliminacją do węgorzewskiego Seven Festivalu i żeby odbywał się w plenerze. Niestety przynajmniej na razie musi pozostać to w sferze marzeń. Szkoda, bo obserwując poziom GiWerY jak też coraz ciekawszą i bogatszą giżycką scenę muzyczną, sądzę, że taka wersja miałaby dużą szansę powodzenia. Szczególnie gdyby przegląd był zwieńczony występem jakiejś gwiazdy. Oczywiście rodzi się pytanie – co w razie niepogody? Rzeczywiście sali widowiskowej się nie dorobiliśmy, na galeon nie ma pomysłu; choć w zasadzie inaczej: żaden nie pasuje.
A przypomnę, że w 2011 roku proponowałem, aby urządzić w nim kino letnie, później „Strefę kibica” na Euro2012 i Igrzyska Olimpijskie w Londynie. W końcu proponowałem rozbiórkę – również bezskutecznie. Informowałem także o zainteresowaniu kupnem… Też nic. Są jakieś inne możliwości? Na ostatnim posiedzeniu Komisji Finansów i Gospodarki, choć temat był poruszany, nie przypominam sobie takowych.
Dla przypomnienia materiał gizycko.tv:

Na tejże samej komisji toczyła się dyskusja nt. słupów ogłoszeniowych. Pani Burmistrz poinformowała, że były różne narady na ten temat, z których wniosek wypływał tylko jeden – obecny stan jest optymalny. Mam odmienne zdanie. Przypomnę zatem swoją opinię również z 2011 roku.

We wnioskach i komunikatach odniosłem się do wydarzeń, jakie mają miejsce w naszym mieście raz na jakiś czas – a ściślej w czasie kampanii wyborczej. Moim zdaniem są to nieoficjalne mistrzostwa świata połączone z OS-em na ulicach miasta. Dyscyplina: skok wzwyż połączony ze sprintem oraz szybkością zaklejania plakatem. OS – czyli odcinek specjalny w rajdach samochodowych odbywa się między 23:00 a północą przed cisza wyborczą. Wygrywa ten, kto spowoduje spuchnięcie słupa ogłoszeniowego do największych rozmiarów i zużyje jak najwięcej kleju. Medali jak do tej pory nie przyznawano.
Tymczasem sprawę można w łatwy sposób rozwiązać, wydaje się że z korzyścią dla wszystkich. Rok temu zaproponowałem innym komitetom wyborczym ucywilizowanie problemu. Temat został podjęty, zorganizowano nawet naradę w redakcji Gazety Giżyckiej i postęp jest. Czas jednak chyba zrobić kolejny krok.
Powierzchnia słupa to ok. 8 m kw., standardowy plakat to 0,25 m kw. Zgodnie z Obwieszczeniem Burmistrza z 8 sierpnia 2011 r.słupów jest 12:

  1. Słup ogłoszeniowy przy ul. Kajki
  2. Słup ogłoszeniowy przy ul. Wiejskiej
  3. Słup ogłoszeniowy przy al. Wojska Polskiego
  4. Słup ogłoszeniowy przy ul. Olsztyńskiej
  5. Słup ogłoszeniowy przy ul. Warszawskiej
  6. Słup ogłoszeniowy przy ul. Bohaterów Westerplatte
  7. Słup ogłoszeniowy przy al. 1 Maja
  8. Słup ogłoszeniowy przy ul. Kombatantów
  9. Słup ogłoszeniowy przy ul. Dąbrowskiego
  10. Słup ogłoszeniowy przy ul. Jagiełły
  11. Słup ogłoszeniowy przy ul. Wodociągowej
  12. Słup ogłoszeniowy przy ul. Kolejowej

Do tego można by dołączyć również witryny przy wiatach przystanków autobusowych.

Jak łatwo obliczyć na 1 słupie można by zmieścić 32 standardowe plakaty (8 m kw. / 0,25 m kw). Gdyby przyjąć kwotę 1 zł / 1 dzień za 1 plakat o pow. do 0,25 m kw. to dziennie z jednego słupa byłaby to kwota 32 zł. Niby niewiele, ale miesięcznie daje to już 960 zł, a ze wszystkich słupów aż 11.520 zł, co rocznie mogłoby dać ponad 130.000 zł.
Jakie korzyści? Taki system mógłby dać pracę 2 osobom. Rola ogłoszeniodawcy ograniczałaby się wyłącznie do dostarczenia materiałów i określenia lokalizacji i czasu ekspozycji plakatu. Mniej plakatów trzeba wydrukować, zero spalania paliwa, zatem oszczędność nie tylko czasu… I co najważniejsze: pewność ekspozycji w danej lokalizacji w określonym czasie. Pomimo wniesienia opłaty, paradoksalnie może okazać się to rozwiązaniem tańszym. A już na pewno skuteczniejszym i efektywniejszym i bardziej cywilizowanym. Same korzyści.
Czy doczekamy się ostatecznego ucywilizowania tej kwestii – czas pokaże… Odpowiedź Pani Burmistrz na to nie wskazywała, bowiem jak stwierdziła – nie chciałaby odbierać radości autoprezentacji niektórym osobom. Ja takiego zagrożenia nie dostrzegam… Jedno nie wyklucza drugiego, a jeszcze przy tym może dać komuś pracę.

A co Państwo o tym sądzicie? Proszę o wyrażanie opinii w komentarzach, emailowo lub w każdy inny sposób.

Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Wieści z komisji Trudne pytania, galeon i słupy

  1. Yorguś pisze:

    Nie jest prawdą to co mówi dyrektor MOSIRu Pan Marian Mieńko, jakobym sądził się z panem elektrykiem pracującym dla MOSiRu na drodze cywilnej. Wniosek o ukaranie pana elektryka skierowała do Sądu Rejonowego w Giżycku Komenda Powiatowa Policji w Giżycku – ja w tym procesie miałem i mam status poszkodowanego oraz oskarżyciela posiłkowego. W dniu 15 kwietnia 2013r. Sąd Apelacyjny w Białymstoku na wniosek obrońcy obwinionego wznowił postępowanie w powyższej sprawie i nakazał dosłuchać jednego ze świadków.

  2. kate pisze:

    Te rowerki czterokołowe jeżdżą po ulicy Nadbrzeżnej z „prądem i pod prąd”,po ścieżce rowerowej,chodniku i po jezdni,więc o wypadek nie trudno,to tylko kwestia czasu i wtedy będziemy płakali nad rozlanym mlekiem.A tak ciekawe kto je wypożycza?czy udziela pouczenia gdzie można nimi jeździć,a gdzie nie?,czy to prawda że działalność tą prowadzi żona jednego z radnych?Mieszkańcy byli bardzo niezadowoleni z tego ,że otwarcie sezonu było 2maja,ponieważ impreza była w zasadzie tylko dla wybrańców w tym mieście.Miasto pod względem informacji i pamiątek też do majówki było kompletnie nie przygotowane,więc turyści uciekali do miast ościennych.

    • IT pisze:

      Niby do jakich miast ościennych? Wystarczyło się przejść po parkingach hotelowych i zobaczyć ile jest „aut”. Jeśli to nie były giełdy samochodowe, to Giżycko odwiedziło naprawdę dużo ludzi. Inna sprawa – obecnie „turyści” nie kwapią się do wieczornych spacerów, zresztą jest to zauważalne od kilku dobrych lat 🙂

      • misu pisze:

        Tyle samo samochodów na parkingach hotelowych co 2 maja jest i dzisiaj. Robienie Imprezy w dzień roboczy i to w godzinach pracy mieszkańców jest śmieszne.

  3. moher! pisze:

    Idąc NAJDROŻSZĄ kładką w mieście ,przykrym widokiem są zardzewiałe ????? kratki odpływu wody z brzydkiej powierzchni i krzywych schodów. Czyżby gwarancja już minęła,a zarządzającym brakowało kasy na puszkę antykorozyjnej farby??
    — Ps. 2-go majowe otwarcie sezonu przez prowadzącego p.Miecia K. sprawiało wrażenie pikniku rodzinnego i jego znajomych—-jakie to żenujące i przypominające czasy prowadzenia przez wspomnianego >pochodów 1-szo majowych!
    —— Prawdą jest to co napisała Kate!!—— należy ukrócić harce pijanych użytkowników ‚rowerków’ po chodnikach i ulicy!! Czy Straż Miejska ma zakaz ściganiu tych PRZESTĘPSTW ???

  4. Wojciech Szostko pisze:

    Informuję wszystkich zainteresowanych, że Sąd Apelacyjny w Białymstoku w dniu 17.05.2013r. oddalił wniosek obrońcy obwinionego Henryka S.(elektryka) o wznowienie postępowania w tej sprawie i uznał go jako bezzasadny. A więc wyrok skazujący jest prawomocny. Pozdrawiam dyrekcję MOSiRu i oczekuję oficjalnych przeprosin.

  5. olgana pisze:

    Niepokoi mnie stan bezpieczeństwa w naszym mieście. Turyści z niego uciekają bo wieczorny spacer – szczególnie na molo – może skończyć się wizytą w szpitalu z obrażeniami po pobiciu lub gorzej. Kradzieże i rozboje to chleb powszedni w naszym mieście a patroli policji i straży miejskiej jak na lekarstwo. Sama byłam przerażona gdy szliśmy z grupką znajomych i mijaliśmy inną grupkę z której nagle wyskoczył jakiś „pętak” i zaczął się rzucać, że ktoś na niego popatrzył. Na szczęście skończyło się dobrze ale bardzo często można oberwać tylko za to, że ktoś na kogoś spojrzał lub niechcący szturchnął na parkiecie. Policja twierdzi że nic takiego się nie dzieje, ale 90% pobić nie jest zgłaszanych bo szukanie winnych jest przez naszych stróżów prawa bagatelizowane.
    Kolejnym problemem jest regularne palenie śmieci i liści na działkach, które jest obecnie prawnie zakazane. Jednakże wielu ludzi to robi bo nie ponoszą konsekwencji swoich czynów. Pytanie takiego „delikwenta” dlaczego to robi i czy wie, że to jest zabronione kończy się odpowiedzią, że on od lat tak robi i nikt mu nie zabroni. Może tak straż miejska lub straż gminna zajęła by się tym problemem? Wystarczyło by przejechać 3 razy dziennie w pobliżu działek i wlepić parę mandatów to szybko by się co niektórzy oduczyli. Mnie osobiście nie podoba się wdychanie dymu ze spalonych śmieci i liści, który zawiera mnóstwo metali ciężkich i innych toksycznych związków.
    No i w końcu smród w mieście:
    1. rondo al. Wojska Polskiego i ul. Obwodowej źle zaprojektowana lub wykonana instalacja kanalizacyjna i unoszący się smród ścieków
    2. jak dobrze wiatr zawieje to mamy zapachy z Bystrego, jest to coś w rodzaju smrodu padliny. Całe miasto potrafi tak cuchnąć.
    3. Podobnie jak z bystrym tylko z innej strony czyli Antonowa. Czy nie dało by się upomnieniami lub mandatami zmusić hodowców drobiu, świń czy też bydła ( nie jestem pewna jakie tam są hodowle ) do regularnego wywożenia odpadów tak by nie powodowało to zatruwania naszej atmosfery takimi zapachami?
    Żaden turysta nie będzie przyjeżdżał do Giżycka jeśli będzie w nim śmierdziało lub można by dostać w zęby.