Radny J. Kiczyński: "Triumf woli, czyli co na kładkach piszczy?"

kopertaPo ostatniej odmowie publikacji mojego „listu do redakcji” dotyczącego konieczności rozwiązania sprawy noclegowni, mam duży problem. Redakcja jednej z giżyckich gazet przesłała mi uprzejmego maila, w którym poinformowała , że w roku wyborczym nie będzie publikowała żadnych tekstów mogących wywołać polemikę ze strony burmistrza. Ale jak i o czym pisać w sprawach, przeważnie drażliwych, aby w niczym nikomu nie podpaść? Sposobność znalazła się sama. Tym razem opiszę co mówili inni.

Długi weekend spędziłem w Giżycku. Chciałem koniecznie wziąć udział w paradzie jednostek pływających na kanale Łuczańskim. Fajna impreza, trzeba ją wspierać jak kto potrafi. Po paradzie popłynąłem zacumować w „Ekomarinie”. Akurat rozpoczynało się uroczyste, oficjalne otwarcie drugiej kładki. Triumf woli i determinacji burmistrza Giżycka. Sukces w pozyskiwaniu środków unijnych, sukces miasta. Dostojni goście, przemówienia. Wymowa uroczystości była jednoznaczna.
Korzystając ze sposobności, pokusiłem się o mały sondaż wśród osób spacerujących nową kładką. Pytanie było proste: „Jak się Państwu podobają nasze kładki?” Opinie zapytanych osób były czasami skrajnie różne.
Większość nie potrafiła sprecyzować dlaczego, ale mówiła ogólnikowo, że ta kładka nad wodą jest fajna, o drugiej przeważnie nie wiedzieli co powiedzieć lub odpowiadali wymijająco. W ten sposób wypowiadali się przeważnie turyści, którzy przyjechali do Giżycka. Mieszkańcy miasta okazali się bardziej rozmowni , ale ich opinie były mocno podzielone. Jedni zachwalali możliwość spaceru po kładce, widok jaki roztacza się na port i jezioro. Drudzy zauważali, że architektura kładek nie przystaje do charakteru naszego miasta, że psują panoramę nadbrzeża, że platforma widokowa oszpeciła molo. Jeden z mieszkańców (może księgowy z zawodu) spytał nawet, czy przejście przez dwa tory było warte ponad 8 mln złotych?

I kto tu ma rację? Pewnie jedni i drudzy. Zależy kto i jak postrzega atrakcyjność miasta. Póki co, ładne czy brzydkie, kładki są. Zwolennicy mają powód do radości. Dzisiejsi niezadowoleni muszą pogodzić się z faktami i przyzwyczaić do ich obecności. A dla przyszłych pokoleń „giżyckie kładki” staną się pewnie, jednym z przykładów „sztandarowych inwestycji” powstałych w czasach, kiedy Polska z lepszym lub gorszym skutkiem starała się dogonić Unię Europejską.
Chciałoby się jednak, aby przyszłe działania i inwestycje miejskie nie wzbudzały już takich kontrowersji i emocji.

Pozdrawiam
radny Jerzy Kiczyński

Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Radny J. Kiczyński: "Triumf woli, czyli co na kładkach piszczy?"

  1. :( pisze:

    Ile to lat funkcjonuje Eko Marina ? Chyba niezbyt dużo, a drzwi już pogniły (obecnie zakryto ten bubel „fajansiarską” blachą) Ciekawe po jakim czasie będzie się sypać drewniana kładka (betonowa – kolejowa pęka)?
    Dodam – Coś mi się wydaje, że fontanna „na grobach” nie działa 🙂

  2. Zakrza pisze:

    Niezła nazwa – fontanna „na grobach”. O dzisiaj tak będę o niej mówić.

  3. c.d.n. pisze:

    A wybudowanie fontanny i utworzenie placu zabaw w miejscu pochówku dawnych mieszkańców Giżycka to był jakiś wyraz szacunku dla zmarłych…?!

    • Zakrza pisze:

      Na jakiej podstawie twierdzisz że plac zabaw został zbudowany na miejscu pochówku? Bardziej bym spodziewał się grobów pod placem zabaw po drugiej stronie parku.

  4. zuzia pisze:

    Zakrza, weź stary plan Giżycka i zobacz. Jeszcze w latach 60. cmentarz sięgał od targowiska , na wschód prawie aż do Wodociągowej, otaczając Dom Starców i cerkiewkę obok wieży ciśnień.Fontanna, plac zabaw, park wszystko to jest na miejscu pochówku. Mazurów, Niemców, Prusów i Jaćwingów. Neandertalczyków… I tak już jest i będzie na całej Ziemi.