List od mieszkańca

kopertaBędąc na kładce zauważyłem że znowu jest ona oplakatowana. Pomyślałem – na nic była walka Pani Burmistrz z wandalami oklejającymi pleksi cud mostu.

Podszedłem, przeczytałem iiiiii SABOTAŻ ! Plakat firmowany przez Panią Burmistrz !!!!!

dane nadawcy do mojej wiadomości

Rzeczywiście zaskakujące…, ale dopiero w prawdziwe zdumienie i podejrzenie o wyjątkowy sabotaż mogła wprowadzić wypowiedź dla Gazety Giżyckiej, opublikowana również w wydaniu internetowym. Mam obawy, czy ktoś się nie podszył po Panią Burmistrz… Niewiarygodne wręcz, że takie zdanie o restauratorach ze swojego miasta może mieć burmistrz i jeszcze je wyrażać w mediach… Odważne opinie. Nic, tylko wkleić w foldery promujące nasze miasto. Gratuluję.

Gastronomia kuleje — uważa burmistrz Giżycka Jolanta Piotrowska. — W lokalach gastronomicznych personel nie zna języków obcych w zakresie, który umożliwiłby obsługę gości zagranicznych. Poza tym czas oczekiwania na posiłki. W jednym z miejsc czekaliśmy ze znajomymi 1,5 godziny na realizację zamówienia. To już jest czas poza wszelkimi standardami.

Cały tekst: W lipcu mieliśmy turystykę weekendową | gizycko.wm.pl

Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „List od mieszkańca

  1. kate pisze:

    Nic dziwnego ,że na zamówione danie trzeba czekać 1,5 godziny,są małe bary gdzie z tak marnego sezonu(głównie z braku imprez )obsługa to jeden kucharz i jeden kelner,więc czas oczekiwania się wydłuża przy kilku zamówieniach jednocześnie(przeważnie są to bary sezonowe)ale tu może być mowa o dużych barach,które słyną już od kilku lat z tak długiego czasu oczekiwania na zamówione danie,pewnie mieszkańcy i turyści wiedzą o kogo chodzi.

  2. mieszkaniec pisze:

    A może po prostu kelner poznał osobę….

  3. Amadeusz Szewczyk pisze:

    No tak, ale jakie kompetencje i wpływ ma burmistrz miasta na znajomość języków i szybkość obsługi w barach. Powiedziała co widziała. Z drugiej strony mogła powiedzieć, że jest super hiper, ale chyba lepiej jak się turysta pozytywnie zaskoczy, niż rozczaruje.

    • Ja na tę sprawę patrzę nieco inaczej. Media mogą kogoś w pięć lat nie wypromować, ale w 5 minut mogą zniszczyć. Podobnie z promocją miasta – na nic będą wydane miliony, jeżeli jednocześnie w świat pójdzie taki przekaz z ust samego burmistrza. Domniemuję, że nie była to incydentalna sprawa, a Pani Burmistrz stwierdziła to po wielokrotnych doświadczeniach. W przeciwnym wypadku wypowiedź należałoby traktować jako zupełnie nieodpowiedzialną i chyba nieco emocjonalną…
      Co do znajomości języków, to uważam, że często popadamy niemal w jakieś paranoje. Kelner, policjant czy sprzedawca waty cukrowej (z całym szacunkiem dla tych profesji) muszą znać najlepiej 5 języków, ale dajmy na to obsługa publicznych obiektów już nie? Dajmy spokój… Nie przypominam sobie, abym zagranicą był obsługiwany w języku polskim, a nie raz obowiązującym był wyłącznie język tego państwa, w którym przebywałem. Problemu nie widziałem – jadąc liczyłem się bowiem z pewnymi barierami.
      A tak poza tym, najwyraźniej różnimy się w postrzeganiu świata. Miałem podobną sytuację z oczekiwaniem, ale nie spieszyło mi się, poczekałem, wypiłem kolejną wodę mineralną (nota bene na koszt właścicielki, choć nalegałem aby dopisała do rachunku – która dostrzegła problem i przyniosła napoje dla wszystkich siedzących przy stoliku – pełny profesjonalizm! Tak, to również było w Giżycku!) i zostawiłem nawet kelnerce napiwek, bo tego dnia miała naprawdę baaaaaaaaardzo dużo pracy, a po wieku wnioskuję, że była to raczej jej praca wakacyjna. I być może nawet pierwsza w życiu. A tu potrzeba więcej wyrozumiałości… Tak myślę…

  4. zdziwko? pisze:

    Podejrzewam, ze kelner nie przepada (podobnie, jak ja) za pania Jola….

  5. zdziwko? pisze:

    Nikt nie skakal na d Jola? A to dziwne!!!

  6. krecik pisze:

    A jakież to języki zna pani burmistrz???? Bo jakos nie zauważyłem „miedzynarodowej ” medialności z jej strony. Zapewne „pa ruski tolko goworit” , ale pomądrzyć sie można.Zamiast durnej kładki niech miasto zrobi bezpłatne kursy językowe dla osób prowadzących „byznes” turystyczny czy gastronomię. Noż ręce opadają nie tylko co ta kobieta robi ale i wygaduje .