Ekomarina i kładka. Jak powstawał pomysł…

koncepcja_mola_5Wiele ostatnio mówi się o Ekomarinie i kładce. Niewiele za to o pierwotnej koncepcji autorstwa giżyckiego architekta – Jerzego Walaska, w której oba te obiekty stanowiły integralną i harmonijną całość.
Pogrzebałem w pamięci i przypomniałem sobie, że chyba ok. 2002 – 2003 roku wykonana była koncepcja budowy portu, który już wówczas otrzymał roboczą nazwę „Ekomarina”. Dość szybko udało mi się ustalić autora owej koncepcji i skontaktować się z nim.

Okazało się, że poza koncepcją samego portu Pan Jerzy Walasek podzielił się z miastem w ramach tego projektu kilkoma swoimi autorskimi pomysłami dotyczącymi m.in.:

  • budynków usługowych wokół kapitanatu
  • kładki nad portem
  • połączeniem Mariny z miastem
  • zagospodarowania mola

Dodatkowo biuro Pana architekta opracowało zagospodarowanie terenu, chodniki, ścieżki rowerowe itd.

Oczywiście później zmieniły się uwarunkowania: m.in. miasto odkupiło halę sportową „Mamr”, gdzie właśnie został zlokalizowany główny obiekt kapitanatu i generalnie zrealizowano zupełnie coś innego… Zdziwienie jednak może budzić fakt, że opracowanie za które miasto kiedyś zapłaciło jakieś pieniądze ginie na dnie szuflady i można odnieść wrażenie, że nikt z tego nie chce korzystać. A szkoda, bo wiele z zaproponowanych rozwiązań wydaje się całkiem sensownych i trafionych (jak chociażby przechodzenie kładki przez druga kondygnację budynku Ekomariny czy lokalizacja ścieżki rowerowej wzdłuż nabrzeża między budynkami portu a pomostami, a nie jak dziś – wzdłuż torów, niejako na zapleczu portu). Warto również zwrócić uwagę, że koncepcja przewiduje kładkę zakończoną na molo z usytuowaną tam np. letnią kawiarenką).

Myślę, że warto byłoby skorzystać z wiedzy i doświadczenia Pana J. Walaska i zapraszać Go na wszelkie konsultacje – chociażby ws. II etapu kładki. Tym bardziej, że jak widać Pan architekt interesuje się losami inwestycji miejskich, bowiem udostępnił mi nawet pismo, jakie złożył w Urzędzie Miejskim ws. kładki.

pismo_architekt


W piśmie tym czytamy:

W 2003 roku na zlecenie Urzędu Miejskiego wykonywałem pierwszą
architektoniczną koncepcję Ekomariny. Mój projekt miał dotyczyć wyłącznie portu i
budynku kapitanatu, mimo to podzieliłem się z miastem kilkoma innymi pomysłami
dotyczącymi zagospodarowania terenu w szeroko rozumianym sąsiedztwie. Część z nich jest kontynuowana z innych niestety zrezygnowano. Jedną z moich koncepcji, która ma szansę doczekać się realizacji jest kładka nad portem prowadząca na molo. Ze zrozumiałych względów w mojej koncepcji pojawiła się ona a formie szkicowej jednak gdyby to mnie powierzono kontynuowanie tego projektu nigdy nie przyszłoby mi do głowy, żeby zrezygnować z zejścia z kładki na molo. Pomysł taki jest w mojej ocenie tak absurdalny, że wydaje mi się żenujące, żeby trzeba było to jeszcze uzasadniać. Nie znam żadnych argumentów na uzasadnienie takiego rozwiązania może poza jednym dotyczącym „zabetonowania” mola, który wobec wielkości mola i jego obecnego wyglądu
wydaje się zupełnie chybiony. Jeśli chodzi tu o sam wygląd schodów to można przecież zaprojektować je jako schody lekkie, ażurowe i uniknąć w ten sposób wrażenia betonowej ciężkości. Umieścić je należałoby na przykład z boku przed kończącym kładkę tarasem, który powinien „wychodzić” bardziej w jezioro. Argumentów za zejściem z kładki na molo przedstawię tylko dwa ale zasadnicze:

  • Przede wszystkim rozwiązanie to z punktu widzenia logiki i funkcjonalności komunikacyjnej jest po prostu oczywiste, Osoba, która przyszła na spacer z miasta i znalazła się na tarasie widokowym w naturalny sposób będzie chciała zejść na molo. Jeśli jej się tego nie umożliwi to po to, żeby znaleźć się w tym samy miejscu w bezpośrednim kontakcie z wodą, zmuszona byłaby wrócić do schodów, obejść port żeglugi i przejść znaczny kawałek molem. Stanowi to w sumie, jak ktoś policzył w jednej z internetowych dyskusji na ten temat,
    800m (!!!) dodatkowego spaceru. Każda z osób niepotrzebnie zmuszona do pokonania tej drogi na pewno zada sobie pytanie kto to wymyślił?
  • Po drugie względy bezpieczeństwa: nie może być tak, że na obiekcie
    na, którym jednocześnie może się znaleźć setki osób jest tylko jeden kierunek ewakuacji i jedne schody zejściowe

Jeśli chodzi o moją ocenę samego projektu z punku widzenia jego wartości architektonicznych to jest ona bardzo krytyczna. Projekt wg mnie potraktował inwestycję jako budowlę wyłącznie techniczną bez jakiejkolwiek chęci uczynienia z niej obiektu, który ma ambicję się podobać. A przecież kładka ta może się stać na całe lata architektonicznym symbolem naszego miasta tak jak molo jest taką wizytówką Sopotu. Uważam, że w tym wydaniu kładka pasowałaby raczej jako jedno z przejść pieszych nad trasą szybkiego ruchu a nie uniesiona nad reprezentacyjnym portem miejskim trasa spacerowa. Nie pomyślano na przykład o miejscowych poszerzeniach konstrukcji w celu postawienia na niej ławek do siedzenia.
Dobór materiałów tj. okrągłe słupy betonowe i stalowe przęsła też nie wydaje mi
się właściwy. Bardziej odpowiednie wydają się w tym otoczeniu zastosowanie dźwigarów i słupów z drewna klejonego tak żeby nawiązać charakterem na przykład do rozwiązań zastosowanych na tarasie budynku kapitanatu oraz dodać optycznej lekkości konstrukcji. W mojej pierwotnej koncepcji zakładałem, że kładka kończy się „wychodzącą w jezioro” kawiarnią lub restauracją z tarasem nad wodą. Rozumiem jednak, że byłaby to inwestycja bardzo droga. Jeśli jednak decydujemy się jedynie na taras to powinien on być dla uzyskania lepszego efektu architektonicznego nadwieszony nad wodą a nie kończyć się nad molo.
Reasumując uważam, że wygląd kładki jako elementu, który w zasadniczym
stopniu zdominuje przestrzeń portu – wizytówkę Giżycka jest na tyle ważny, że o
wyborze projektu nie powinno decydować wyłącznie kryterium cenowe. Jeśli wymogi przetargów publicznych nie umożliwiają zastosowanie innych kryteriów należałoby ogłosić konkurs architektoniczny.

Jerzy Walasek


Niewątpliwie – cenne argumenty… Poniżej przedstawiam minigalerię koncepcji pierwotnej.

koncepcja_ekomarina
Kładka przechodząca przez budynek Ekomariny

koncepcja_ekomarina
Kładka zakończona np. letnią kawiarenką

koncepcja_ekomarina

koncepcja_ekomarina

koncepcja_ekomarina

wnętrze


Do pobrania:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Ekomarina i kładka. Jak powstawał pomysł…

  1. kate pisze:

    to byłoby naprawdę na miarę XXI wieku ,a tak mamy stodołę pokrytą blachą z kosmicznymi cenami za cumowanie jachtów(za jacht do 12m doba 20zł,-+13zł,-za każdą osobę-to jest jeśli na jachcie jest 8 osób-20+13×8=124zł,-za DOBĘ-kogo na to stać tam stać

  2. mieszkaniec pisze:

    Ekomarina w obecnym kształcie to ekonomiczna porażka a ten projekt Pana Walaska należało zrealizować. Byłby pewnie tańszy le z pewnością wielokrotnie bardziej praktyczny z szansą na całoroczne działanie. No cóż Polacy uczą się na błędach…ale w Giżycku chyba nie są zbyt pilnymi uczniami….

  3. kate pisze:

    czy można pobierać opłatę za prąd od żeglarzy w ekomarinie???czy jest to zgodne z prawem???

  4. Stev pisze:

    Chyba na miare XIX wieku? 🙂 Ludzie poogladajcie troche obiektow wspolczesnych, ktore sie buduje w Europie i na swiecie, a wtedy projekt Pana Walaska schowalibyscie spowrotem do szuflady 😛

  5. Malgorzata pisze:

    Moje 12 letnie dziecko podobne cuda tworzy w grze, ktora sie nazywa The Sims . Na szczescie to tylko zabawa na komputerze;)