Budżet nieufności?

Spotkanie w Gimnazjum Nr 2 | fot. C. Piórkowski

Spotkanie w Gimnazjum Nr 2 | fot. C. Piórkowski

W zeszłym tygodniu odbyły się spotkania konsultacyjne z mieszkańcami w sprawie budżetu obywatelskiego II edycji. Uczestniczyłem we wszystkich za wyjątkiem środy, kiedy byłem mocno zajęty. Wnioski jednak są zaskakujące. O ile na inaugurujące cykl – w Szkole Podstawowej Nr 4 przyszło kilka osób, to na pozostałych trzech (w sumie) ciężko by było zrównać liczbę uczestników z tego pierwszego spotkania…

Zastanawiałem się nad przyczyną niemal zupełnego braku aktywności. Przecież to już druga edycja, a i kwota w niej wielokrotnie większa. Co się stało, że i projektów wpłynęło mniej i zainteresowanie spadło? Niejako odpowiedź dały mi rozmowy z osobami, które angażowały się w pierwszej edycji. Okazuje się, że tym razem zrezygnowały z jakiejkolwiek aktywności, ponieważ nie widzą sensu przekonywania ludzi, gdy ostatecznie, w ich ocenie, wygrywa dość zaskakujący i kontrowersyjny projekt. Do ostatecznego rozstrzygnięcia też można mieć uwagi. Wciąż nie otrzymałem bowiem odpowiedzi (od sesji z 2 października), w jaki sposób zostanie załatwiona sprawa ul. Przyszłość. Przypomnę, że projekt ten wygrał w swojej strefie, lecz postanowiono wybrać również zadanie dot. szkoły. I nagle okazało się, że na ul. Przyszłość może nie starczyć pieniędzy… Sprawa kuriozalna, bo przecież projekt ten zwyciężył.

Co prawda Pani Naczelnik Wydziału Techniczno – Inwestycyjnego ostatnio wspomniała mi, że sprawa będzie załatwiona pomyślnie, ale nie mam potwierdzenia na piśmie. Liczę jednak, że problemu rzeczywiście nie będzie.

Obecnie trwa głosowanie. W samej idei budżetu obywatelskiego najcenniejszą wartością wydaje mi się nie podział pieniędzy, a przede wszystkim aktywizowanie mieszkańców i zainteresowanie swoim otoczeniem. W dłuższej perspektywie to się bardziej opłaca niż załatwienie drobnych przecież spraw, chociaż i to jest ważne, skoro dzięki budżetowi obywatelskiemu może być coś załatwione. Mam jednak wątpliwość, czy projekty dotyczące np. szkół powinny być kwalifikowane do tej idei. Te sprawy, moim zdaniem, powinny być wpisywane do budżetu miasta, bo ktoś w końcu za stan majątku oświatowego odpowiada. Dość kuriozalnie wygląda sytuacja, gdy Komisja Rewizyjna wydaje zalecenia, a te mają być zrealizowane za pomocą budżetu obywatelskiego… 😉 Chyba nie taka była idea…

Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Budżet nieufności?

  1. Mieszkaniec pisze:

    Przyczyną jest brak promocji i informacji budżetu partycypacyjnego w samym mieście.
    Powinny być rozwieszone plakaty, rozdawane ulotki – nie wiele to kosztuje, a bardzo szybko dociera do potencjalnych zainteresowanych.

    Nie ma potem co się dziwić, że wygrywają dziwne projekty, skoro głosuje garstka mieszkańców. Jestem ciekaw ile wpłynęło ostatnio głosów.

  2. Maria Borkowska pisze:

    W pierwszej edycji budżetu partycypacyjnego nasz projekt- zakupu karmy dla bezdomnych kotów – osiągnął 3 wynik w strefie ogólnomiejskiej i mógł być zrealizowany „z marszu”. Zablokowano jego realizację, choć zostały nierozdysponowane pieniądze, za które można było zrealizować trzy kolejne ogólnomiejskie projekty. Było to powodem wielkiego rozczarowania wśród członków Giżyckiego Stowarzyszenia BRAT KOT. Jaki jest sens pisać projekty, zbierać podpisy, namawiać znajomych do głosowania, skoro administracyjną decyzją cały naprawdę obywatelski zryw zostaje zaprzepaszczony? Nie składaliśmy więc w „nowej edycji” żadnego wniosku, szkoda naszego wysiłku i czasu. Złożymy swoje wnioski w przyszłości, gdy (lub: jeśli) sytuacja pozwoli ufać, że to, a czym opowiedzą się OBYWATELE Giżycka, będzie ważne i obowiązujące dla tzw. władz.

  3. Zuzia pisze:

    Ludzie tak łatwo nie dają się nabrać. Z pod grubej warstwy szminki i pudru budżetu obywatelskiego wyłazi brudna i zmięta gęba KAMPANII WYBORCZEJ…

  4. Ewa pisze:

    Idea budżetu została wymyślona przez PO, by stworzyć u społeczeństwa wrażenie, że mamy wpływ na wydawane w samorządach pieniądze. Jest to obłuda, na którą wielu daje się nabrać. Giżycko ma budżet kilkudziesięciu milionów, a proponuje się decydowanie społeczeństwu o 200 000 zł. Nikt nas nie pytał o zdanie wydając kilkanaście milionów na koszmarną kładkę. Samo doświetlenie tego cudu architektury kosztowało 200 000zł. Tak więc proszę się nie dziwić brakiem zainteresowania.