Z cyklu: „Moje dwa i pół grosza”. Zatoki niezgody.

Czy poniedziałkowe spotkanie mogło być przełomowe w sprawie zatok na ul. Olsztyńskiej?
I tak, i nie… W każdym razie wydaje mi się, że nie trudno było przewidzieć scenariusz planowanej debaty. Zgłosiłem swoje wątpliwości na czwartkowej sesji, proponując jednocześnie, jak mi się wydaje, rozwiązanie kompromisowe. Kompromisowe oczywiście w przewidywanych okolicznościach. Ale po kolei…

Kilka lat temu grupa przedsiębiorców wystąpiła z inicjatywą budowy zatok przy ul. Olsztyńskiej. Jak twierdzą, otrzymali zapewnienie Pani Burmistrz o możliwości realizacji tej inwestycji w przypadku, gdy na własny koszt wykonają dokumentację techniczną. Tak też zrobili. Projekt przekazali Urzędowi Miejskiemu, wydane zostało pozwolenie na budowę, zatoki zostały umieszczone w planie zagospodarowania, pieniądze zarezerwowane na realizację i… Wówczas pojawiły się pierwsze protesty.

Pod wpływem tychże (jak na ostatniej sesji przypomniał radny C. Piórkowski) Pani Burmistrz wniosła o zdjęcie z porządku obrad uchwały decydującej o budowie zatok. Propozycja jak najbardziej zrozumiała, gdyż w sytuacji ostrego sprzeciwu zawsze warto jeszcze raz pochylić się nad problemem. Sprawa choć sięga 2007 roku odżyła na nowo po 4 latach.

Zwolennicy budowy zatok mają, trzeba przyznać, mocne argumenty: brak miejsc parkingowych w śródmieściu, utrudnienie prowadzenia działalności gospodarczej, umieszczenie zatok w palnie zagospodarowania przestrzennego, aktualne pozwolenie na budowę czy nawet obietnica realizacji tej inwestycji po przedłożeniu wykonanej na własny koszt dokumentacji. Argumenty mocne, jednak wcale nie takie trudne do obalenia, jak się okazuje…
Jak twierdzi A. Jelec – najgorsza ugoda, jest lepsza od najlepszego wyroku. Bardzo mi się to powiedzenie podoba, jednak jak mi się zdaje, do ugody w tej sprawie daleko. Między innymi z tego powodu, przewidując taki rozwój wypadków, byłem przeciwny wypowiadaniu się Rady na ten temat (a już na pewno przed spotkaniem, co moim zdaniem mogło tylko jeszcze bardziej umocnić obawy mieszkańców). Również z tego powodu w głosowaniu opowiedziałem się przeciw realizacji projektu przedstawionego radnym. Skonsultowałem bowiem go z fachowcem, który stwierdził, że wątpliwym jest, aby drzewa ocalały po zbudowaniu zatok. A przypomnijmy, że w pierwotnej wersji zakładano wycinkę tychże. Jak pokazuje chociażby przykład dorodnej lipy nad kanałem – drzewa w przestrzeni silnie zurbanizowanej i obetonowane bardzo szybko obumierają. Nie dzieje się to natychmiast, lecz nierzadko dopiero po kilku latach, dlatego często nie jest to kojarzone z wcześniej prowadzonymi pracami, w wyniku których zostaje uszkodzony system korzeniowy, a ograniczony dostęp powietrza i wody oraz emisja spalin przyspieszają śmierć rośliny.
W rejonie Olsztyńskiej 6,8 i 10 poza jarzębinami rosną dość dorodne kasztanowce, lipa i klony. Sądzę, że nasze miasto ostatnio zostało zubożone w drzewa wystarczająco mocno (chociażby Warszawska, Al. 1 Maja, parki), by pozwolić sobie na kolejne „betonowe pustynie”. Dlatego zaproponowałem rozwiązanie kompromisowe: zatoki na ul. Owsianej (wcześniej proponowało to Giżyckie Stowarzyszenie Gospodarcze) oraz na ul. Nadbrzeżnej (od mostu obrotowego w stronę ul. 3 Maja). Jak ustaliłem u Architekta Miejskiego, obecnie nie ma przeszkód, by takie zatoki tam powstały, bowiem w przypadku Owsianej MPZP będzie dopiero procedowany, a w przypadku Nadbrzeżnej nie ma kolizji z planem. Dodatkowo wydała mi się sensowna propozycja jednej z uczestniczek poniedziałkowego spotkania, aby przemyśleć możliwość budowy zatok na przeciw budynku Olsztyńska 4 (tam gdzie jest m.in. bar, sklep mięsny, dziecięcy, spożywczy i optyczny). Propozycja ze wszech miar sensowna, ponieważ blok ten jest posadowiony wyżej niż 6,8 i 10 oraz stanowi budynek o charakterze usługowo – mieszkalnym. To zupełnie inna sytuacja; i myślę, że korzystna dla wszystkich stron.
Pozostałe kontrargumenty mogą się wydać „mało merytoryczne”, jednak uważam, że nie mamy prawa ich oceniać. To, co często wydaje nam się błahe, dla innych jest sprawą życiową.

Najważniejsza w tej całej sprawie jest jednak deklaracja Pani Burmistrz. Zatok nie będzie. Tym samym wszelkie argumenty stają się drugorzędne. Pani Burmistrz zadeklarowała nawet, że woli te pieniądze przeznaczyć na Orlika przy Sp Nr 4. I tu może liczyć na moje poparcie. Kiedyś słyszałem, że 1 złotówka wydana na sport, to oszczędność 5 zł na służbę zdrowia. A ja bym dodał jeszcze 2 zł na przeciwdziałanie patologiom społecznym i przestępczości.

Zatem, Pani Burmistrz, w sprawie infrastruktury sportowej (i nie tylko infrastruktury) zawsze może na mnie Pani liczyć. Zaznaczam jednak, że nie zmieniam zdania co do celowości, rzetelności i gospodarności w zakresie publicznych pieniędzy. Często ważniejsze jest nie „co” robimy, lecz „jak”.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Z cyklu: „Moje dwa i pół grosza”. Zatoki niezgody.

  1. avatar kate pisze:

    mieszkańcy ulicy Olsztyńskiej narzekają na ogromny ruch samochodowy w czasie okresu letniego,a co mają powiedzieć mieszkańcy ulicy Nadbrzeżnej którzy mają dodatkowo jeszcze spaliny z jednostek pływających,oni nie narzekają i nie protestują bo rozumieją to że Giżycko jest miastem turystyczny zarabiającym w sezonie letnim,nie mamy wpływu na rozwój motoryzacji,bo nikt nikomu nie zabroni mieć samochodu czy jednostki pływającej.Żyliśmy w czasach komuny-było źle,żyjemy w czasach wolności-też źle.

  2. avatar mieszkaniec pisze:

    Nie ma co się martwić. Zatoki powstaną, tylko burmistrza wystarczy wymienić na nowszy model.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.