Z cyklu: „Moje dwa i pół grosza”
Demograficzny bumerang

Chwilami zastanawiam się, czym różni się problem demografii od bumerangu?
Otóż bumerang czasami nie wraca…
O demografii w Giżycku mówi się dość rzadko, jednak co jakiś czas – wcześniej bagatelizowany, teraz coraz częściej zauważany problem – mimowolnie powraca. Kiedyś na posiedzeniu połączonych komisji Rady Miejskiej ws. giżyckiej oświaty Miejski Zespół Obsługi Szkół i Przedszkoli reprezentowany przede wszystkim przez Pana Dyrektora P. Szulca dość kompleksowo podszedł do zagadnienia prezentując bardzo czytelne i wyczerpujące materiały. Nie było wesoło…

Podstawowy wniosek jaki można było wtedy wyciągnąć po spotkaniu, to mówiąc w wielkim skrócie – duży wpływ demografii na szkolnictwo, oraz na rynek pracy. Cieszyło mnie, że tak otwarcie zostało to zaprezentowane, bowiem odnosiłem wrażenie, że temat był jakby nieco lekceważony… Szczególnie jesienią 2010 roku, gdy zwracałem uwagę na niepokojące trendy. Zacząłem już nawet wówczas nabierać wątpliwości co do trafności swojej diagnozy, gdyż Pani Burmistrz oficjalnie w artykule „Ilu nas jest w Giżycku” z 9.11.2010 r. wtedy pisała: „Drodzy Państwo! Docierają do mnie niepokoje dotyczące giżyckiej sytuacji demograficznej. Podobno młodzież gremialnie ucieka z Giżycka w poszukiwaniu bardziej atrakcyjnych miejsc do życia. Nie wiem na czym oparte są takie domniemania.(…)
Główną przyczyną umiarkowanej tendencji spadkowej, jeśli chodzi o ilość mieszkańców naszego miasta, jest gwałtowny spadek ilości młodych osób w wieku przedprodukcyjnym do 18 roku życia (mniej o 2721 w ciągu 12 lat), co wiąże się z dużym spadkiem narodzin nowych obywateli Giżycka.
Te dane odzwierciedlają giżycką powtarzalność pewnych ogólnopolskich i europejskich tendencji demograficznych i nie stanowią przyczyny do wielkiego niepokoju..”

Cóż, byłem i jestem nieco innego zdania. Uważam, że te dane są niepokojące, bowiem demografia to być albo nie być dla Giżycka. Tezę tę potwierdził wówczas także prof. W. Łukowski w artykule „Forever Young”, który był dla mnie bardzo miłym zaskoczeniem, ale jednocześnie utwierdził mnie w słuszności moich spostrzeżeń.


prof. W. Łukowski (2010)

(…)Centralnym punktem programu Wojciecha Iwaszkiewicza jest wzrost liczby mieszkańców Naszego Miasta. Wreszcie ktoś to powiedział otwartym tekstem: najważniejsza dla Giżycka jest demografia! To być albo nie być. Rozwój turystyki, wygodne ulice to są wszystko kwestie ważne, ale drugorzędne wobec demografii. Już obecnie w Giżycku liczba jego rzeczywistych mieszkańców jest znacznie niższa niż formalnie zameldowanych. A w perspektywie najbliższych 20 lat może spaść nawet do 15-16 tysięcy. Trudno, wręcz nie sposób sobie to wyobrazić! Ale jednak, to są realistyczne prognozy, uwzględniające wyjazdy, a właściwie już niemal exodus młodych, ale również starszych ludzi. Niezależnie od tego, czy uda się utrzymać liczbę mieszkańców na obecnym poziomie czy oby, nawet ją zwiększyć, samo zdefiniowanie głównego problemu naszego miasta w kategoriach demografii, pozwala zupełnie inaczej podejść do rozwiązywania innych problemów, działań promocyjnych, stylu i sposobu kierowania miastem. (…)

Ponadto trzeba pamiętać, że podkreślony przez Panią Burmistrz spadek liczby młodych osób w wieku przedprodukcyjnym do 18. roku życia z pewnością przełoży się na liczbę urodzeń w przyszłości. Jeżeli na to nałożymy jeszcze naturalne trendy migracyjne, to problem będzie jeszcze większy niż się może dzisiaj wydawać. Dlatego uważam, że warto zrobić wszystko, aby jak najwięcej ludzi zatrzymywać w Giżycku. Najważniejszym czynnikiem wydaje się być rynek pracy. Oczywiście nie jest to łatwe zadanie – nikomu nie udało się jak dotychczas z tym problemem poradzić. Dlatego uważam, że wszelkie przedsięwzięcia realizowane przez miasto tym bardziej powinny być kreślone przede wszystkim pod kątem stymulacji rynku pracy. Z tego powodu również warto wspomagać giżycki garnizon, który zwiększając swoją liczebność nie tylko poprawia wskaźniki demograficzne wprost, ale również polepsza uwarunkowania ekonomiczne.

Kiedyś podczas dyskusji o liczbie mieszkańców zaproponowałem pewien eksperyment. Uznawszy, że zarówno burmistrz jak i radni są przedstawicielami społeczności, zaproponowałem rozejrzenie się po sali obrad i oszacowanie ile dorosłych dzieci zebranych na obradach zostało w Giżycku… Ja ten szacowany wynik znam i jest on mocniej niepokojący niż jakiekolwiek wykresy. Przyjmijmy jednak, że nie była to próba reprezentatywna. 😉

No dobra. Ja się mogę mylić… Ale skoro na alarm zaczynają bić instytucje państwowe, to obawy zaczynają być jakby nieco mocniej uzasadnione. Tym bardziej, że kryzys demograficzny właśnie został ogłoszony przez Prezesa Najwyższej Izby Kontroli Krzysztofa Kwiatkowskiego, który na antenie TNV24 w programie „Jeden na jeden” oznajmił: „Dzisiaj możemy powiedzieć, że nie grozi nam kryzys demograficzny, on już się rozpoczął”.
Okazuje się, że 2013 rok pod względem demograficznym był najgorszym w historii Polski od wojny. Jak stwierdził Prezes NIK – to nawet nie alarm, ale już katastrofa!

W takim razie, kto ma rację? A może wszyscy się mylą? Przypominam te kwestie dlatego, że mam pewne przeczucie, iż temat niebawem powróci. Warto wówczas przypomnieć sobie, jakie dane były publikowane i jakie argumenty były przytaczane. Mnie intryguje również zupełnie co innego – jak to się stało, że samorządowy nowicjusz – jakim byłem niewątpliwie 4 lata temu, rozpoznał i zdiagnozował to, co dzisiaj publikuje Najwyższa Izba Kontroli, a nie widział tego np. burmistrz z wieloletnim doświadczeniem…

Ten wpis został opublikowany w kategorii "Dwa i pół grosza" i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Z cyklu: „Moje dwa i pół grosza”
Demograficzny bumerang

  1. avatar !? pisze:

    Giżycko (miasto) jest „zakorkowane” z bardzo ograniczoną możliwością na indywidualne budownictwo mieszkaniowe. Ile jest działek (atrakcyjnych) pod tego typu inwestycje ?
    Proponowałbym z sumować liczbę mieszkańców miasta i gminy, porównać z latami poprzednimi i wówczas będzie wiadomo czy problem demograficzny nas tak naprawdę dotyczy.

  2. avatar !? pisze:

    Skoro jest tak źle, to dlaczego jest tak dobrze !?
    Nowe mieszkania „rozchodzą” się jak świeże bułeczki 🙂

    • Kiedyś znajomy mówił mi, że wszystkie mieszkania w jego klatce są sprzedane, ale jakoś dziwnie przez większość roku mieszka sam. Sąsiadów widzi tylko w wakacje albo od święta. W innym przypadku słyszałem, że kilka jest wynajmowanych przede wszystkim żołnierzom. Jak duże są te zjawiska, trudno ocenić… ale są.

  3. avatar mieszkaniec pisze:

    Prawdziwym wskaźnikiem demograficznym jest ilość dzieci w szkołach – proszę sprawdzić bo jest powód do alarmu.

  4. avatar jajcek2006 pisze:

    prawdziwym wskaźnikiem rzeczywistej populacji mogą być dane liczby zgłoszeń mieszkańców do Związku Śmieciowego.

  5. avatar jest jak jest pisze:

    Bezrobocie prawie dwadzieścia procent, nędzne zarobki np. największa firma produkcyjna w powiecie ES SYSTEM – 1200, 1300 zł (pracownik produkcyjny)
    umowy śmieciowe, najwyższe stawki za wywóz śmieci, zlikwidowana komunikacja miejska (inne miasta uruchomiają darmowe, lub za symboliczną złotówkę linie komunikacji ! ) Czego tu ma młody człowiek szukać !?!

  6. avatar kate pisze:

    Woda + ścieki -też podrożało

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.