Z cyklu: Moim zdaniem
„Co w MOSiR-ze piszczy, czyli jak amerykański mit spełnił się w Giżycku”

Jakoś ta sprawa nie daje mi spokoju. Giżycki MOSiR wyrósł ostatnio na potężną instytucję zarządzającą dużą częścią majątku miasta. Podlegają mu już: stadion, basen, lodowisko, marina, … . Do zarządzania tak dużym (naszym) majątkiem potrzebni są ludzie o najlepszych kwalifikacjach. Niedawna nominacja Pana Zdzisława G. na stanowisko zastępcy dyrektora giżyckiego MOSiR-u wzbudziła wiele kontrowersji.
Część radnych z „Porozumienia dla Giżycka” miała zastrzeżenia co do, prawidłowości
postępowania podczas podejmowania decyzji o nominacji na to stanowisko. Zastrzeżenia dotyczyły jednego z podstawowych wymogów jakie musi spełniać kandydat na stanowisko w administracji samorządowej, mianowicie tzw. „nieposzlakowanej opinii”. Zgodnie z prawem (ustawa o samorządzie) pracodawca był zobowiązany do jej sprawdzenia . A wobec licznych wątpliwości w tym zakresie, podnoszonych publicznie i dotyczących osoby kandydata, należało to zrobić ze szczególną starannością. Pod decyzją o nominacji podpisał się obecny dyrektor MOSiR-u. Poproszono Paną burmistrz o sprawdzenie, czy niezbędne wymogi zostały wypełnione. Odpowiedzi ciągle nie ma. Na razie jedyny skutek jest tylko taki, że osoby zabierające głos w tej sprawie (radni, ale też i mieszkaniec Giżycka) zostały pozwane do sądu przez nowo mianowanego wicedyrektora MOSiR-u.
Jak żyje PO z PiS-em powszechnie wiadomo, wystarczy posłuchać wieczorem wiadomości z kraju. Skąd więc nadzwyczajne poparcie PiS dla rządzącej partii w Giżycku? Czy stanowiska wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej i zastępcy dyrektora MOSiR-u dla członków PiS-u mogą być powodem tak wielkiej sympatii? Pani burmistrz, proszę powiedzieć, że to nieprawda. Chcielibyśmy usłyszeć z Pani ust słowa, które rozwieją wszelkie wątpliwości: „Tak, potwierdzam, że dyrektor MOSiR-u sprawdził opinię o kandydacie i Pan Zdzisław G. cieszy się „nieposzlakowaną opinią”.
A swoja drogą, to bardzo optymistyczne, że nawet u nas, w małym prowincjonalnym miasteczku może spełnić się amerykański mit o karierze. W Ameryce pucybut może zostać milionerem, za to w Giżycku konserwator może awansować na dyrektora.
Dużo takich optymistycznych chwil w życiu każdego mieszkańca Giżycka życzy w nadchodzącym roku

radny
Jerzy Kiczyński

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Z cyklu: Moim zdaniem
„Co w MOSiR-ze piszczy, czyli jak amerykański mit spełnił się w Giżycku”

  1. avatar Tadeusz pisze:

    To co robi pani Burmistrz Jolanta Piotrowska nazwałbym arogancją władzy, jest mi bardzo przykro z tego powodu, iż pani Piotrowska uważa nas mieszkańców Giżycka za idiotów, którzy nic nie rozumieją.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.