XXIII sesja moim okiem – cz. 2

Czy w Giżycku jest potrzebne kino? Zapewne nikt z zasiadających w sali konferencyjnej Urzędu Miejskiego w czwartkowe popołudnie nie miał wątpliwości, że remont tego opuszczonego budynku jest konieczny. Trudno jednak było podjąć decyzję, bowiem przedstawiono w zasadzie samą koncepcję elewacji. Choć walory estetyczne są niewątpliwie istotne, dla mnie najważniejsza w tej sytuacji jest jednak funkcja użytkowa.
Odnoszę bowiem wrażenie, że (głównie) w poprzedniej kadencji zabrakło w wielu momentach pełnej informacji co do planowanych inwestycji. Takim modelowym przykładem wydaje się być lodowisko, które kiedyś nazwałem nawet „symbolem niedogadania się”. Pamiętam ciągłe dopytywanie się radnych o projekt i nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek został on publicznie przedstawiony. O kształcie tego obiektu można się było przekonać, w momencie, gdy było już w zasadzie po wszystkim. Z tego właśnie powodu nie chcę, aby sytuacja się powtórzyła i powstało coś, co będzie niefunkcjonalne jak np. trybuny na hali MOSiR czy widownia na lodowisku. O gwiazdoblokach już nie będę wspominał…

_hala
Na hali przy ul. 3 Maja z trybun nie widać całego boiska. Dodatkowo widoczność pogarszają balustrady

_hala
Na lodowisku trybuny są w zasadzie tylko z nazwy. Z krzesełek dolnego rzędu niemal nie widać tafli.

Temat kina dość szczegółowo rozpracował radny Błoszko, który przeanalizował dokumentację od 2009 roku i zgłosił wiele wątpliwości m.in. dot. zasadności przestawienia bocznej ściany konstrukcyjnej o 5 m, aby zyskać… ok. 80 m kw. Jak stwierdził, byłyby to chyba najdroższe m kw. w historii Giżycka… Rzeczywiście mnie to również nieco zaskoczyło.
Uważam, że nie stać nas na wyrzucenie 9 mln w błoto, tym bardziej, że na wkład własny prawdopodobnie trzeba będzie zaciągnąć kredyt. Tymczasem kolejny raz postawiono mnie w nieco dyskomfortowej sytuacji. Znowu poczułem ostrze noża na gardle i przymus podejmowania decyzji pod presją. Jak jednak podjąć decyzję bez zobaczenia pełnego projekt (a nie tylko elewacji i hipotetycznego zagospodarowanie terenu). Ciekaw jestem czy ktokolwiek zamierzający wybudować dom zdecydowałby się wydać własne pieniądze w ciemno. Nie byłem przeciwny modernizacji kina, ale nie poparłem na obecnym etapie tego zamierzenia, ponieważ w takich warunkach nie sposób decydować o wydatkowaniu pieniędzy. Tm bardziej, że nie są to moje pieniądze prywatne. Poza tym decydowanie o zastosowaniu jakiejkolwiek technologii w perspektywie kilku lat jest dla mnie również zbyt odległe (z tego powodu przecież Pani Burmistrz oficjalnie uzasadniała rezygnację z modernizacji biblioteki). W każdym razie większość uważała inaczej i program przebudowy kina został przyjęty.

Kolejną burzliwą sprawą była kwestia zatok postojowych na ul. Olsztyńskiej. Temat wraca co jakiś czas, niczym kluczowa inwestycja w dziejach miasta, i interesowało mnie dlaczego. Choć uważam, że obecnie zaproponowana wersja zatok równoległych do osi jezdni jest jakimś kompromisem, to nie nie mogę zaakceptować formy i trybu forsowania tej idei. Rok temu Pani Burmistrz publicznie zapewniała mieszkańców Olsztyńskiej, że zatok nie będzie. A jeżeli znalazłyby się jakieś pieniądze, wolałaby przeznaczyć je na Orlika przy SP4. I tu pełna zgoda – ja również! A tymczasem bodajże już 2. raz wraca ta sprawa w ciągu roku. Nikt z tymi mieszkańcami nie rozmawiał i nie pokazywał nowej koncepcji, to nie ma co się dziwić, że protestują… Pamiętam, że również Prezes SM Mamry publicznie opowiedział się przeciw zatokom. Interesowało mnie zatem, dlaczego zatem tak uparcie ten projekt jest forsowany. Nie otrzymałam zadowalającej odpowiedzi, więc zdania nie zmieniam.
Tymczasem Przewodniczący Kunda zdaje się nie zrozumiał motywów mojego postępowania i postanowił przypomnieć zapisy mojego programu wyborczego w wyborach na burmistrza w 2010 roku, gdzie był zapis: „Budowa nowych miejsc parkingowych (ul. Kolejowa, ul. Olsztyńska, ul. Nadbrzeżna, centrum, przy lodowisku)”. To prawda, ale pozwolę sobie zauważyć, że:

  • w listopadzie 2010 r. ten dokument przecież nie uzyskał akceptacji społecznej, natomiast mieszkańcy wybrali inny; i to ten powinien być rozliczany
  • ul. Olsztyńska ma 406 m (co dokładnie sprawdziłem), a my rozmawiamy o malutkim fragmencie i to do tego po jednej stronie
  • Radny Kunda nierzetelnie przedstawił sytuację „poszerzając” w wyobraźni chodnik i popełniając bardzo istotny błąd pomiarowy (o ile w ogóle cokolwiek mierzył i sprawdzał; poza archiwami mojego bloga…) wprowadzając Radę w błąd twierdząc, że obecnie chodnik ma 380 cm, a po poszerzeniu o 50 cm będzie miał ponad 4 m.
    Sprawdziłem dokonując pomiarów w 5 miejscach. W żadnym nawet nie zbliżył się do wymiarów, o jakich mówił radny Kunda. Generalnie szerokość jest stała i wynosi:

    chodnik_Olsztynska
    380 cm wg zdania niektórych

    Jak w takim razie dyskutować z osobą, która nie jest rzetelna i błąd – nazwijmy go roboczo „pomiarowym”, jest większy niż szerokość poszerzenia proponowana w projekcie?
    Ponadto mam wrażenie, że Pan Przewodniczący Kunda przydrzemał na sesji 17 listopada 2011 r., kiedy Rada bodajże jednogłośnie przyjęła plan zagospodarowania przestrzennego, do którego wniosłem dość istotną w tej sytuacji uwagę:

    MPZP

    Nie siedziałem przez ten rok z założonymi rękami, a zdaje się jako jedyny szukałem kompromisu. Cóż, jak widać, to nie z moją pamięcią coś jest nie tak…

    Podsumowując należy zauważyć, że mamy do czynienia z sytuacją konfliktową i najpierw powinniśmy dążyć do kompromisu. Na sesji powiedziałem wyraźnie, że rozumiem zarówno potrzeby przedsiębiorców jak i obawy mieszkańców (rozmawiałem z obiema stronami). Obecną koncepcję traktuję jako daleko posunięty kompromis, jednak protestuję przeciwko takiemu traktowaniu mieszkańców. Nie można też powiedzieć, że nic nie zrobiłem, aby tę sytuację uzdrowić.

W części dotyczącej zapytań do burmistrza zapytałem o fontannę i niewypoziomowane ławki w parku na Warszawskiej oraz o plac Grunwaldzki, gdzie interesowało Państwa, czy będą tam ustawione ławki i kosze na śmieci.
Jeżeli chodzi o park, to jakiś czas temu zwracałem uwagę na te ławki:

lawki_park

Jako, że otrzymałem zaproszenie na otwarcie parku, które ma się odbyć we wtorek (28 sierpnia) poszedłem sprawdzić, czy zostały te ławki wypoziomowane. Okazało się, że nie i – jak powiedział na sesji Pan Burmistrz Czacharowski – nie będą, bowiem może spać się na nich nie da, ale posiedzieć nawet godzinę i owszem – jak zapewnił Pan Burmistrz. A ja zastanawiam się, czy rzeczywiście Pan Burmistrz siedział tam tak długo… Nie dowiedzieliśmy się, bowiem nie chciał zdradzić.

Podczas wizyty w parku zwróciłem również uwagę na nową fontannę.

_fontanna_park

Pomijam kwestie estetyczne, bo tu każdy może mieć inne zdanie… ale moją uwagę zwróciły dysze fontanny. W zasadzie każda z nich wyrzuca wodę z innym ciśnieniem i nieco innym kierunku i można by to przyjąć nawet jako efekt zamierzony, gdyby nie to, że w jednej ciśnienia nie ma w ogóle, a w innej strumień wody jest o wiele grubszy… Pozostałe też sprawiają wrażenie nie w pełni sprawnych…
Jak zapewnił jednak Zastępca Burmistrza – do fontanny uwag nie ma.
A ja mam wątpliwości czy warto było ekshumować niemal 400 osób, aby wybudować taką fontannę…

Jeżeli chodzi o plac Grunwaldzki, to ławki zapewne pojawią się dopiero w przyszłym roku, ponieważ zbliża się jesień i jak stwierdził Burmistrz Czacharowski szkoda by było wystawiać nowe ławki na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych. Może i słusznie…

Poza tym było trochę o Ekomarinie. Radny J. Kiczyński złożył interpelację ws. ogrodzenia Ekomariny, jednak wykonanie płotu nie jest obecnie możliwe. Między innymi z powodów finansowych. Radny C. Piórkowski zauważył, że można już się pogubić w tym, co się mówi radnym: przy sprawie kina Pani Burmistrz zapewniała, że finanse miasta są w dobrym stanie, natomiast aby wykonać ogrodzenie Ekomariny za kilkadziesiąt tysięcy złotych, po to aby ten obiekt mógł zarabiać na zimowaniu jachtów, już nie ma… Rzeczywiście trochę niespójne te komunikaty…
W sprawie Ekomariny głos zabrał również radny M. Gostomski, którego zainteresowały otwarte szlabany na płatny parking. Jak się okazuje jest kłopot prawdopodobnie z powodu marnej jakości elektroniki. To może w takiej sytuacji powinna być procedura awaryjna i opłaty powinny być pobierane „ręcznie” przez pracowników portu? Szkoda, że z powodu ciągłych awarii uciekają nam wymierne pieniądze.

Na zakończenie radny P. Trejnis podzielił się pomysłem utworzenia w Giżycku „Domu samotnej matki”, będąc bowiem na mszy usłyszał, że zbierane są pieniądze na taki obiekt, który ma powstać w Ełku.
Zaproponował, aby taką funkcję pełnił budynek przekazany Caritas na hospicjum, którego do tej pory nie udało się uruchomić. Rzeczywiście pomysł wart rozważenia, ale obawiam się (podobnie zresztą jak sam pomysłodawca), że nie przez samorząd, a przez Caritas. Poza tym jak od razu zauważył radny J. Sekta, nie można ograniczać się tylko do matek, ale powinien to być również „Dom samotnego ojca”, co rozluźniło mocno atmosferę na koniec sesji.

Warto także odnotować, że Rada przyjęła zmodyfikowany program eInclusion i zapewne niebawem mieszkańcy otrzymają komputery z dostępem do internetu. Mnie cieszy, że temat dobiega końca i udało mi się przekonać Panią Burmistrz do zmiany.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria, Sesje Rady Miejskiej i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „XXIII sesja moim okiem – cz. 2

  1. avatar niezły bajer pisze:

    „Jeżeli chodzi o plac Grunwaldzki, to ławki zapewne pojawią się dopiero w przyszłym roku, ponieważ zbliża się jesień i jak stwierdził Burmistrz Czacharowski szkoda by było wystawiać nowe ławki na działanie niekorzystnych warunków atmosferycznych.”
    Plac Grunwaldzki funkcjonuje w tym kształcie od połowy czerwca, a więc niech burmistrz nie sprzedaje kitu o niekorzystnych działaniach atmosferycznych. PYTANKO – Czy w ogóle projekt przewidywał umieszczenie tam ławeczek i koszy na śmieci ? ODPOWIEDŹ – Wątpię, bo po wykonanej „robocie” wyraźnie widać że NIE, no chyba, że ławki będą przenośne, nie zakotwiczone, takie na wzór z PRL – u.

  2. avatar misu pisze:

    co do zatok. Pomysł z poszerzeniem chodnika i stawianiem samochodów na nim to jest to samo co wybudowanie zatok. W obu przypadkach hałas ten sam, a rzekłbym że wjeżdżanie na chodnik – a nie do zatoki – jest głośniejszy. Jako mieszkaniec miasta jestem za zatokami. Natomiast nie mogę się zgodzić z wypowiedzią jednego z radnych, który w tym temacie stwierdził , że jest wybrany przez obywateli i ich głos jest najważniejszy. Ale na koniec powiedział, że on wszędzie chodzi pieszo, ewentualnie rowerem i nigdy nie pozwoli na zatoki. To jest przedstawicielem obywateli czy samego siebie?

  3. avatar kinoman pisze:

    Panie Wojtku, dopilnuj Pan, aby z widowni w kinie było również widać napisy dialogowe w dolnej części ekranu. Mam kłopoty z zrozumieniem angielskiego, a ruskich filmów chyba tm nie będzie.

  4. avatar gryc pisze:

    Panie Wojtku niech Pan załatwi żeby w parku ławki były wypoziomowane,ponieważ przeglądając stare zdjęcia były ławki w poziomie, a sama Pani Burmistrz z Panem Czachorowskim zapewniali, iż przyjrzą się i porozmawiają z wykonawcą na temat tych nieszczęsnych ławek ( był czas przed odbiorem na to temat był poruszany przecież kilka miesięcy temu na sesji ). Poza tym teraz nasi Włodarze powinni to zrobić na własny koszt, może by się wreszcie czegoś nauczyli? Przecież mieszkańcy Giżycka płaca podatki i chcą żeby było wszystko zrobione dobrze, a nie na odpiernicz ( niech Pani Burmistrz nie zapomina za co został odwołany poprzez referendum Burmistrz Ostródy ). Jak oglądam nawet wizualizacje na stronie miasta to ta nieszczęsna fontanna nie ma takiego wytrysku jaki jest teraz wiec niech nie wciskają nam kitu i wreszcie wezmą się do roboty, bo te nasze wszystkie inwestycje nadają się chyba pod śledztwo CBA. Jeżeli nie nadają się na takie stanowiska obecni ludzie, którzy dysponują naszym mieniem to niech nie robią już nic ponieważ to woła o pomstę do nieba, a Pan Burmistrz niech sam siedzi na skośnych ławkach ciekawe tylko który pośladek będzie go bolał. A poza tym w całym mieście ławki i kosze na śmieci stoją jak leci teren nawet nie pokwapiono się żeby wszystko było w poziomie czy tak ciężko jest pod każdym śmietnikiem wylać ławę wypoziomowaną i nawet przytwierdzić do nich kosze żeby nie były dewastowane i wywracane przez dewastatorów chyba nie są to aż tak duże koszta? Proszę walczyć o to Panie Wojtku ponieważ jest to nasze wspólne dobro a nie wybranych osób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.