XXII sesja moim okiem. cz. 2

Od jakiegoś czasu zapytania i interpelacje do burmistrza nie są na początku sesji, a w zasadzie zamykają obrady. Stwierdzam, że to chyba dużo lepsze rozwiązanie.
Podobnie jak odpowiedzi udzielane niejako „hurtem” po krótkiej przerwie na konsultacje z właściwymi naczelnikami wydziałów.
Odpowiedzi zazwyczaj są pełniejsze i sprawdzone. Choć, jak od każdej reguły, i tu można dostrzec wyjątki.

Wręcz modelowa sytuacja nastąpiła chyba przy omawianiu jednego z projektów uchwał. Rzecz dotyczyła analizy ruchu komunikacyjnego w mieście. Nie potrafię zacytować serii pytań i odpowiedzi udzielanych przez Zastępcę Burmistrza, ale jakoś przypomniał mi się wtedy jeden z papieży – bodaj Jan XXIII, który zapytany o to, ile osób pracuje w Watykanie, miał odpowiedzieć „Gdzieś połowa…”. I tego typu odpowiedzi, mam wrażenie, często padają na często dość precyzyjne zapytania radnych.
O ile bowiem dobrze pamiętam intencją Rady było sporządzenie analizy ruchu dla całego miasta, natomiast obecnie próbuje się wmówić radnym, że częściowa analiza to to samo… Cóż, widocznie w tej kwestii mamy skrajnie odmienne zdania. Przypomina mi się tylko, że kilka miesięcy temu, gdy zwróciłem uwagę na to, zostałem posądzony przez Zastępcę Burmistrza wręcz o analfabetyzm i przypisywano mi wtedy złe intencje. Jak się okazuje miałem wówczas rację…

Nie sposób obojętnie przejść również obok rezygnacji z projektu eInclusion wg idei Pani Burmistrz. Nie chcę już dzisiaj pamiętać o tych wszystkich publicznie wypowiadanych słowach, jak to rzekomo wprowadzam ludzi w błąd, że się wypowiadam, a się nie znam… Wyszło na moje po raz kolejny. Co prawda zaproponowany przeze mnie wariant jest swojego rodzaju programem zastępczym, ale cieszę się, że prawdopodobnie uda się zrealizować program i oszczędzić przy tym sporo pieniędzy, których ostatnio w budżecie mocno zaczyna brakować.

Z tego powodu przecież dokonuje się ostrych cięć w oświacie. Uważam jednak, że szkoły to nie fabryki i nie powinno się patrzeć wyłącznie przez pryzmat cyferek. Nie ma bowiem lepszej inwestycji niż inwestycja w człowieka. Tu nie sposób przeinwestować. Oszczędności są jednak obarczone dużym ryzykiem zdwojenia wydatków w przyszłości. W związku z niekorzystnymi zjawiskami szukania oszczędności przeanalizowałem uchwały Rady w zakresie oświaty i uznałem, iż pożądane będzie zajęcie stanowiska przez Radę Miejską, ponieważ najnowsze uregulowania, choć odwołują się do wcześniejszych, nie są już tak precyzyjne. Na przykład nie ma już ograniczenia liczebności klas. Kilka tygodni temu radny M. Boć wyraził publicznie zaniepokojenie planem tworzenia oddziałów nawet 35-osobowych. Dlatego nieco mnie zaskoczył na ostatniej sesji otwarcie krytykując mój projekt i głosując przeciw niemu. Nie bardzo zrozumiałem, o co chodziło… Przecież przedłożyłem projekt Wysokiej Radzie i można było zgłosić poprawki. Sprawy nabrały dość nieoczekiwanego obrotu, bowiem inicjatywę w pewnym momencie przejęła Pani Burmistrz. Słusznie wówczas zauważył radny A. Jelec, że jest projekt stanowiska Rady i to radni mają ustalić jego treść. Ostatecznie stanowisko bez poprawek zostało przyjęte. Dziękuję…

Wracając jednak do zapytań dość interesujące wątki poruszył radny J. Sekta. Jak można było się spodziewać dotyczyły one parku (cmentarza) na ul. Warszawskiej. Radnego zaniepokoiło podejście do kwestii zabytkowego obiektu, gdzie – mówiąc delikatnie – mają miejsce niestosowne zjawiska. Ostatnio radny Sekta podjął się roli nieformalnego strażnika i przegonił grupkę młodzieży spożywającą „napoje odrzeźwiające” na nagrobkach w okolicy pomnika ofiar I wojny światowej.

fot. J. Sekta
fot. J. Sekta

Radny J. Sekta zauważył również, że niektórzy mieszkańcy zachowują się dość beztrosko i niewłaściwie wyprowadzając psy na terenie parku (cmentarza) na ul. Warszawskiej. Musimy pamiętać, że pomimo prawie 400 ekshumacji tam wciąż są pochowani ludzie i defekacja psów na grobach nie świadczy najlepiej ani o właścicielach ani o władzach, które nie starają się ludziom tego uświadamiać. Podobnie sprawa wygląda z obsikiwaniem świeżo nasadzonych roślin. Na uwagę radnego odpowiedź była mniej więcej taka, że to problem wykonawcy… A jak zadanie zostanie odebrane, to czyj to będzie problem?

Zaskoczyła mnie również odpowiedź ws. naprawy nawierzchni ul. Nowowiejskiej. Sygnał pochodził o mieszkańców właśnie tej ulicy, którzy zwrócili mi uwagę, że na odcinku od ul. Drzymały do I Dywizji są tak duże koleiny, że w deszczowe dni nie da się przejść chodnikiem, aby nie zostać, nawet nie ochlapanym, a wręcz oblanym przez przejeżdżające samochody. Zasugerowałem, żeby ustalić kiedy w Giżycku będzie maszyna do frezowania nawierzchni aby z niej skorzystać. Zdaję sobie sprawę, że często nie jest to możliwe, ponieważ maszyna jest używana w ramach jakiegoś zamówienia publicznego, ale też sądzę, że są sytuacje gdy tak nie jest albo roboty wykonywane są w ramach podwykonawstwa. Nie raz w życiu zdarzało mi się bowiem oczekiwać na wykonanie jakiejś usługi z powodu kosztów transportu stanowiącego najwyższy udział w cenie. Usługodawcy sami sugerowali, że bardziej celowe ze względów ekonomicznych będzie wykonanie usługi w terminie łączonym z innym zamawiającym. I to się naprawdę sprawdzało. Oczywiście odniosłem wrażenie, że ideę należało obśmiać…

Zapytałem także Panią Burmistrz, czy Jej zdaniem transmisje sesji i komisji Rady Miejskiej wykonywane społecznie i na własnym sprzęcie są godne pochwały, czy nie. Bardzo się ucieszyłem, że Pani Burmistrz potwierdziła, iż to cenna inicjatywa. W części poświęconej wnioskom mogłem wówczas wstawić się za udzieleniem wszelkiego wsparcia technicznego właścicielowi telewizji internetowej, ponieważ od czasu wniesienia skargi na burmistrza i zawarcia swoistej ugody (z czego bardzo się wówczas cieszyłem, bowiem jak mawia porzekadło: najgorsza ugoda jest lepsza od najlepszego wyroku), co jakiś czas otrzymuję wciąż skargi na sposób realizacji tejże ugody. Poprosiłem zatem Panią Burmistrz, aby wydała wyraźne polecenie w tej sprawie oraz aby przywrócono telewizji łącze o parametrach umożliwiających transmisję obrazu. Jeżeli nie można bezprzewodowo, to na pewno można kablowo.

Sygnalizowaliście mi Państwo także problem dzikiego wysypiska w okolicach działek nad kanałem. Problem rzekomo był zgłaszany Panu Prezesowi – A. Urbaniakowi, który miał stwierdzić, że to nie jest problem działkowców, a miasta… Jako, że śmieci nie chcą zniknąć, poprosiłem o bardziej wnikliwe zainteresowanie się tematem.

Ciekawy wątek podjął radny A. Jelec dotyczący dzierżaw na plaży miejskiej. Okazuje się, że pod taką samą działalność czynsz może różnić się nawet 10-krotnie (ok. 30 000 zł / ok. 3 000 zł). Wyjaśniono, że na obie działki były przetargi. Ale różnica robi wrażenie pomimo tego…

Zainspirowany wypowiedzią Pani Burmistrz ws. pracownika ochrony w Gimnazjum Nr 1, iż zwalniany człowiek ma również inne źródło dochodu (domyślam się, że emerytalno -rentowe) zapytałem, czy to będzie nowe kryterium w doborze kadry. Tajemnicą poliszynela jest bowiem, że w mieście takich osób jest więcej. Piastują nawet kierownicze stanowiska. Pani Burmistrz nie planuje jednak żadnej akcji weryfikacyjnej. Po cóż zatem przytaczać takie argumenty? Niepotrzebnie stwarza się wrażenie „równych i równiejszych”…

Można też uspokoić rodziców dzieci uczęszczających do miejskich przedszkoli. Niepokoje o jakość żywienia mogą okazać się nieuzasadnione. Raport służb sanitarnych o wielokrotnym przekroczeniu norm sodu został sporządzony na bazie danych magazynowych, a nie laboratoryjnych. Trzeba zatem przyjrzeć się obrotowi soli kuchennej. Wydaje mi się, że w przypadku tak dużego spożycia soli drastycznie wzrosłoby spożycie wody i ilość odpadków, bo nikt by chyba nie był w stanie zjeść tak słonych dań…

Nic nie wiadomo o wynikach pomiaru natężenia ruchu na skrzyżowaniu Obwodowej z Nowowiejską i Świderską. Szkoda, bo zbliża się sezon i problem stanie się jeszcze bardziej dokuczliwy, choć i obecnie jest bardzo dotkliwy.

I na zakończenie mała rada: gdybyście byli Państwo organizatorami jakiejś imprezy to nie wystarczy o tym zawiadomić Urząd Miejski. Najlepiej przygotować gotowy materiał i przesłać do Wydziału Promocji. To wynik ustaleń radnego A. Jelca, który był zaskoczony, iż nie pojawiła się informacja o dość prestiżowej imprezie organizowanej przez Rotary Club wraz z Hotelem St. Bruno**** i Jaguar Polska, natomiast obszernie informowano np. o zlocie miłośników mercedesów. Choć przyznam, że tę druga imprezę jakoś przeoczyłem…

Najbliższy tydzień choć bez sesji jest pod znakiem spotkań. Jutro (wtorek, 16:00) w Urzędzie Miejskim odbędzie się posiedzenie połączonych komisji Rady Miejskiej ws. oświaty. Natomiast w piątek o 17:00 w hotelu Masovia spotkanie ws. twierdzy. Z chęcią będę uczestniczył w obu i Państwa również do tego namawiam.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria, Sesje Rady Miejskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „XXII sesja moim okiem. cz. 2

  1. avatar moher! pisze:

    Mimo, że nie na temat,ale wściekłem się dziś jadąc DZIURAWĄ ul. Gdańską! Całe szczęście, że jechałem wolno — więc nie straciłem zawieszenia auta! Koło wpadło w zalaną wodą dziurę. Mimo znaków ustawionych na poboczu ulicy>>>mam pytanie ?
    Kogo należy pozwać o odszkodowanie za poniesione szkody?—to tak na przyszłość!
    Ps. Pod asfaltem widać tzw. ‚kocie łby’ i myślę, że maszyna frezująca zdejmując dziurawy asfalt na okres (tfu!!) przedłużenia kładki/trzepaka uspokoi potencjalnych poszkodowanych kierowców >>>>>>a i przy okazji mniej fekalii zostanie wylanych na głowy naszych kochanych,despotycznych,zapatrzonych w swoją nieomylność Burmyszczów!
    —-Urzędnicy ratuszowi!!!!!>>>>myślenie nie boli !! więc pomyślcie co o Was teraz mówią mieszkańcy i własne wasze (tfu!!) ambicje pękną jak bańki mydlane po skończonej Waszej kadencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.