Radny J. Kiczyński:
Co na torach piszczy, czyli jak piorun trafił trzy razy.

Jest luty 2010 roku. Spokojne piątkowe popołudnie. Po obiedzie zasiadam w fotelu aby przejrzeć Gazetę Giżycką. Po zapracowanym tygodniu chwila wytchnienia i czas na wiadomości z miasta. Przegadam z ciekawością stronę po stronie. Tekst w niebieskim obramowaniu, przelatuję jedynie wzrokiem. Ta cotygodniowa relacja z działań i dokonań burmistrza miasta, przypomina czasy „propagandy sukcesu”, czytam ją raczej z obowiązku. I już mam odłożyć gazetę i spędzić spokojny weekend, gdy w oko wpada mi notatka dotycząca rozmów miasta z PKP w sprawie warunków oddania do użytkowania napowietrznej „kładki” nad torami. Czytam dokładnie dwa razy, bo oczom nie wierzę. Kolej bezczelnie żąda od miasta zamknięcia przejścia przez tory przy ul. Wyzwolenia. Czytam dalej i czuję się jakby trafił mnie piorun. Pani burmistrz wyraża zgodę na likwidację przejścia.
Jest parę rzeczy i spraw na świecie, których nie da się ich objąć ludzkim umysłem. Niestety, od niedawna w moim katalogu spraw niepojętych zagościł jeszcze jeden temat: przejście przez tory przy ulicy Wyzwolenia. Nie mogę zrozumieć, dlaczego miasto decyduje się wydać prawie 9 mln na budowę napowietrznej estakady mimo, że jest to rozwiązanie dalekie od doskonałości i jednocześnie wyraża zgodę na zamkniecie funkcjonującego od lat przejścia zamiast je zmodernizować. Koszt takiej modernizacji to zaledwie ułamek (3-5%, wg szacunków PKP) kwoty przeznaczonej na „kładkę”.
Z jednej strony można sobie wyobrazić taką scenę: upalny letni dzień, rozgrzane betonowe schody na wysokość trzeciego piętra, przed „kładką” matka z dzieckiem na ręku chcąca dostać się na plażę, … a w windzie gorąco, jak w szklarni …. chociaż nie, winda będzie pewnie wtedy na złość zepsuta, jak w dniu oficjalnego otwarcia „kładki”. Nie chcę nawet myśleć, co powie w takim momencie zmęczony życiem lub rumem żeglarz, który przypłynął do Giżycka aby zaznać trochę szczęśliwości, boli go właśnie głowa i próbuje dostać się napowietrzną drogą do sklepu z napojami.
Za drugiej strony, przy ulicy Wyzwolenia mogłoby to wyglądać tak: płaskie, równe, wygodne i bezpieczne przejście przez jeden tor ze sterowanymi zdalnie szlabanami i monitoringiem telewizyjnym, łączące ścisłe centrum miasta z plażą.
No ale stało się, na zamknięcie przejścia zgoda wydana, sprawa przegrana.
Tymczasem niespodziewanie, parę miesięcy później uśmiecha się do nas szczęście.
PKP zmieniło zdanie. Przejście przy Wyzwolenia będzie mogło pozostać, jeżeli do końca marca 2012r. zadeklarujemy, że chcemy je zmodernizować. Na wszelki wypadek Pani burmistrz, bez entuzjazmu w głosie, zapytuje na sesji radnych, czy na pewno chcą tego przejścia. Wynik głosowania niektórych zaskakuje, bo nie było żadnych wcześniejszych ustaleń jak głosować. Radni są za tym, aby przejście zostało zmodernizowane i dalej funkcjonowało. No cóż, pozostaje tylko aby burmistrz wykonał zalecenia radnych i w budżecie na 2012r. uwzględnił środki na jego przebudowę. Sprawy idą nareszcie w dobrym kierunku.
Niestety, jak to często w życiu bywa, szczęście trwa krótko. Na ostatniej ubiegłorocznej „sesji budżetowej” piorun trafia mnie po raz drugi. W budżecie na 2012 zaproponowanym przez burmistrza, nie ma ani złotówki na modernizację przejścia. Mało tego, okazuje się, że przez ostatnie 11 miesięcy (od czasu pisemnej zgody PKP na modernizację przejścia) miasto nie podjęto żadnych działań, nie zrobiło nic, aby przejście mogło istnieć dalej.
Myślę, że piorun trafił nie tylko mnie. Trafił przede wszystkim strategię rozwoju Giżycka. „…miasto musi otworzyć się na jezioro, … to jest strategiczna sprawa dla przyszłości miasta…” – te słowa uzasadniały inwestycje nad jeziorem i nawet budowę samej „kładki”.
W międzyczasie, jako radni, staraliśmy się spowodować działania władz miasta w tej sprawie. Problem był zgłaszany na sesjach, komisja finansów postawiła nawet formalny wniosek o ujęcie modernizacji przejścia w budżecie na 2012r. Bez skutku. Co możemy jeszcze zrobić?
Jako członek klubu „Porozumienia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Giżycka”, mam dużą przyjemność spotykać się z mądrymi i zaangażowanymi w sprawy miasta ludźmi. W najbliższym czasie zbierzemy się po raz kolejny, specjalnie w sprawie przejścia. Jak zwykle zaprosimy również radnych z klubu „Razem”. Będziemy przekonywali nieprzekonanych i szukali pieniędzy lub sposobu na to aby przejście jednak pozostało.
Koszt budowy przejścia ze zdalnie sterowanymi szlabanami i monitoringiem telewizyjnym, według szacunków PKP, wyniósłby około 420 tysięcy, a w wersji oszczędnościowej (używane szlabany) nawet o połowę mniej. Nie tak dawno znalazły się środki na dodatkowe oświetlenie „kładki” i na nową choinkę przed urzędem za 220 tysięcy zł. Dla mieszkańców i turystów bezpieczne przejście przez tory wydaje się dużo ważniejsze i miasto powinno znaleźć na to środki. Na najbliższej sesji będziemy chcieli spowodować lub nawet wymusić odpowiednie zmiany w budżecie. Życzcie nam aby słynne głosowanie 12:9 na „NIE”, nie miało tym razem miejsca.

trafiony dwukrotnie piorunem
radny Jerzy Kiczyński

A tak na marginesie: przebieg sesji można oglądać na żywo w internecie, wystarczy wpisać w wyszukiwarce: gizycko+tv. Polecam, czasami relacja z sesji przypomina niezły program satyryczny.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Radny J. Kiczyński:
Co na torach piszczy, czyli jak piorun trafił trzy razy.

  1. avatar kate pisze:

    proponuję w tym celu zebrać podpisy mieszkańców,na pewno przygniatająca większość jest za tym żeby przejście na Wyzwolenia pozostało(matki z małymi dziećmi chcący przejść na plażę z wózkami),po tych nieudanych otwarciach tej nieszczęsnej kładki.Ponadto czy nie możecie jako radni porozmawiać z koleją?,nie wierzę że kolej nie zgodzi się na zamianę odszkodowania za dworzec na przejście-przecież jest to dla nich dobry interes,a spółki między sobą się dogadają.Tylko w Was radnych z „Porozumienia na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Giżycka” jest nadzieja na pozytywne załatwienie tej sprawy.

  2. avatar Kalbi pisze:

    Jest mały byk literowy w 4 zdaniu

    Przegadam z ciekawością stronę po stronie.

    Ale może można przegadać gazetę 🙂

  3. avatar Zakrza pisze:

    A nie namówisz Pana Kiczyńskiego na prowadzenie bloga? Owszem komunikuje się z mieszkańcami za pomocą gazety co kilka miesięcy, ale i tak w tym względzie przekracza średnią giżyckich radnych.

  4. avatar kate pisze:

    uszy mi stanęły dema po informacji P. Burmistrz-„chodzę po mieście jak po szachownicy”,to władza tego miasta podzieliła społeczeństwo na mieszkańców i „prywaciarzy „i powstała szachownica po której chodzimy wszyscy.Samorząd przede wszystkim utrzymuje się z podatków przedsiębiorców,(tzw.prywaciarzy),więc w nagrodę za podatki muszą sami sprzątać i odśnieżać chodniki przylegające do ich lokali-czy oni nie są również mieszkańcami tego miasta???Całe miasto powinno być sprzątane i odśnieżane przez służby porządkowe bez wyjątków ,natomiast chodniki i ulice wewnątrz osiedlowe ,spółdzielcze-przez zarządców osiedli lub spółdzielni i będzie porządek w całym mieście.Dziś każe się prywaciarzom sprzątać chodniki,,jutro może ulice przyległe do tych chodników-a gdzie czes na pracę np.w jednoosobowej firmie???Obecna władza już od dłuższego czasu nie może sobie poradzić z tak prostym problemem, bo nie wyciąga wniosków i nie nadzoruje prac wykonywanych przez wykonawców świadczonych te usługi za pieniądze podatników.

  5. avatar Józek pisze:

    To że pan Boć nie posiada stosownej wiedzy to jeszcze potrafię zrozumieć,lecz czyżby nikt w radzie nie zauważył iż burmistrz przekracza swoje kompetencje? A i radca prawny UM coś tu chyba nawalił.
    Ustawa o gospodarce komunalnej Art. 4.
    1. Jeżeli przepisy szczególne nie stanowią inaczej, organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego postanawiają o:
    1) wyborze sposobu prowadzenia i form gospodarki komunalnej,
    2) wysokości cen i opłat albo o sposobie ustalania cen i opłat za usługi komunalne o charakterze użyteczności publicznej oraz za korzystanie z obiektów i urządzeń użyteczności publicznej jednostek samorządu terytorialnego.
    2. Uprawnienia, o których mowa w ust. 1 pkt 2, organy stanowiące jednostek samorządu
    terytorialnego mogą powierzyć organom wykonawczym tych jednostek.
    A więc Rada Miasta skorzystała z nadanego im prawa i swoje uprawnienia powierzyła burmistrzowi. Uczyniła to uchwałą nr XXIII/57/08 Rady Miejskiej w Giżycku z dnia 4 września 2008 roku w sprawie: zasad korzystania z gminnych obiektów użyteczności publicznej
    Określa się sposób ustalenia opłat za pozastatutowe korzystanie z obiektów i urządzeń:
    1) wysokość opłat ustala w drodze zarządzania Burmistrz Miasta Giżycko z uwzględnieniem pkt 2 i 3;
    2)kalkulacja, będąca podstawą ustalenia wnioskowanej wysokości opłat dla podmiotów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit. a, powinna uwzględniać bieżące koszty utrzymania danego obiektu;
    3)kalkulacja, będąca podstawą ustalenia wnioskowanej wysokości opłat dla podmiotów, o których mowa w ust. 1 pkt 1 lit b, powinna uwzględniać pełne koszty dotyczące utrzymania danego obiektu.

    Tymczasem teraz burmistrz swoje uprawnienia bez podstawy prawnej przekazuje dyrektorom jednostek. Gdyby ustawodawca chciał dopuścić taka możliwość to zamieścił by swoją wolę w ustawie,lecz jak widać nie uczynił tego i dyrektorzy nie są upoważnieni do ustalania opłat.
    Ponadto burmistrz wydaje zarządzenia niezgodnie z uchwałą Rady Miasta bo w żaden sposób nie przeprowadza kalkulacji wymienionych w pkt.2 i 3 uchwały Rady Miasta.
    A pewność ta bierze się stąd, że, w zarządzeniu o wysokości opłat zamieszcza informację o opłatach za hale sportową na ul. Dąbrowskiego (hala nie istnieje). A jeśli hala nie istnieje to nie można było przeprowadzić kalkulacji,stąd uzasadnione podejrzenie równoznaczne z pewnością o braku kalkulacji.
    Takie działanie moim zdaniem wypełnia znamiona art.231 kk.
    ps.
    Mam nadzieję iż dyrektorzy nie pójdą dalej i nie wydadzą swoich zarządzeń i nie wskażą w nich upoważnionych do ustalania opłat innych osób np. w MOSIR -p. Gagajka albo dyrektor szkoły jakiegoś informatyka

  6. avatar kalendo pisze:

    Cóz za szokujące wieści. Nie do uwierzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.