Po komisjach, i przed sesją…

foto:gizycko.tv

fot.gizycko.tv

Na wtorkowym posiedzeniu połączonych komisji Rady dyskutowaliśmy głównie o projektach uchwał na czwartkową sesję, często zgłaszając wiele wątpliwości, co do ich zapisów i moim zdaniem dość precyzyjnie definiując ryzyka.
Jednak ku mojemu zaskoczeniu spotkało się to, w mojej ocenie, z nieuzasadnioną i zbyt emocjonalną reakcją Zastępcy Burmistrza – Pawła Czacharowskiego, który z niezrozumiałych dla mnie powodów, zamiast skupić się na temacie, pozwolił sobie na nieuprawnioną ocenę wypowiedzi radnych, nazywając je nawet „dyrdymałami”…

Jest akcja, jest reakcja… Najpierw radny J. Sekta zwrócił uwagę, że owe „dyrdymały”, jak nazwał wypowiedzi radnych Zastępca Burmistrza, bardzo często okazywały się być słuszne i trafne i jak przytoczył – chociażby w przypadku modernizacji biblioteki czy eInclusion. Ja również zwróciłem uwagę, że w relacji Rada – Zastępca Burmistrza w pewnym sensie Zastępca jest podwładnym Rady i powinien wykonywać polecenia zgodnie z Jej wolą nie oceniając poszczególnych wypowiedzi. Niech każdy robi swoje i to, za co odpowiada. Dyskusja dotyczyła bowiem bardzo istotnej kwestii: jak zauważył radny A. Jelec projekty uchwał od nr. 6 do 8 dotyczące niemal połowy miasta dają burmistrzowi tzw. zgodę blankietową na zbycie nieruchomości bez uzyskiwania żadnych dodatkowych zgód. Ergo – Rada pozbywa się kontroli nad mieniem miejskim, powierzając wszelkie decyzję wyłącznie burmistrzowi, czyli de facto jednej osobie. Wątpliwość polegała również na tym, że zbycie, to również zamiana lub darowizna.
Sprawa nieco się wyklarowała, gdy Pan naczelnik J. Markowski wyjaśnił, że chodzi o zbycie wyłącznie w drodze przetargu, a Pani Burmistrz podkreśliła, że tak czy inaczej na danym terenie obowiązuje miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Argumenty rzeczywiście słuszne i zasługujące na uwzględnienie, ale wątpliwości mam nadal – czy Rada powinna pozbywać się kontroli nad majątkiem miasta w sposób automatyczny i niejako „w ciemno”. Musimy bowiem pamiętać, że sprzedaje się raz…

Inną sprawą, która wzbudziła dość gorącą dyskusję był wniosek Wspólnoty Mazurskiej ws. nadania nazwy zrewitalizowanemu parkowi (cmentarzowi) na ul. Warszawskiej – Park Lötzen. Zdania byłby podzielone… Ja jednak uważam, że wniosek z wielu względów zasługuje na uwzględnienie, a uzasadnienie jest trafne. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że nasze miasto przez zdecydowanie większość część swojej 400-letniej historii taką nazwę właśnie nosiło, a jego mieszkańcy byli grzebani na terenie dzisiejszego – trzymajmy się chwilowo tej nazwy – parku. Najbardziej do wyobraźni przemówiła mi wypowiedź archeologa biorącego udział w ekshumacjach – Pana Jerzego Marka Łapo, który na podsumowaniu prac wykopaliskowych stwierdził, że choćbyśmy wydobyli wszystkie szczątki, miejsce to zawsze będzie cmentarzem, gdyż w każdym rosnącym tam drzewie, w każdej roślince spoczywa część dawnych mieszkańców naszego miasta. Gdy sobie to wyobrażam, dochodzę do tych samych wniosków co Wspólnota Mazurska. To rzeczywiście chyba jest trochę kwestia honoru… i swoista obrona przed hipokryzją. Jako Polacy bowiem bardzo często protestujemy (i słusznie!) przeciw niewłaściwemu traktowaniu naszych cmentarzy za granicą, sami jednak często postępując jakby podobnie… Ale czy ktoś widział drogowskaz podążający drogą, którą wskazuje…?
Poza tym zwróciłem uwagę, że chyba nawet w naszej podświadomości Lötzen raczej kojarzy się z czymś pozytywnym. Jako pewnego rodzaju dowód przywołałem dukat okolicznościowy wybity z okazji 400-lecia miasta, na awersie którego umieszczono nie jakąś współczesną budowlę np. kładkę czy ekomarinę, a najstarszą część zamku czyli budynku wzniesionego na początku historii naszego grodu. Ponadto z moich obserwacji wynika, że bodajże najczęściej fotografowanymi obiektami są budowle powstałe właśnie za czasów Lötzen np. most obrotowy, wieża ciśnień czy ul. Pionierska.
W dyskusji pojawiły się też inne propozycje np. Park Mazurski lub Park Miejski im. Wojciech Kętrzyńskiego. Uważam jednak, że wniosek należy rozpatrzeć „zero-jedynkowo”. Albo za, albo przeciw, bowiem każda modyfikacja nieco wypaczy intencje wnioskodawców. Może wyjść tak, że po rozpatrzeniu wniosku Wspólnoty Mazurskiej ws. nadania konkretnej nazwy tj. Park Lötzen (gdzie nazwę miasta czytam w dopełniaczu), miejsce to otrzyma nazwę np. Park Warmińsko-Mazurski im. W. Kętrzyńskiego. Nie o to chyba chodziło…

W każdym razie zapowiada się, że sprawa parku zostanie zdjęta z porządku obrad. Pojawił się bowiem pomysł przeprowadzenia szerszych konsultacji społecznych… Ja natomiast mam wątpliwości co do celowości tychże…
Po pierwsze: jaka będzie reprezentatywność tych konsultacji? Ile osób powinno wypowiedzieć się w tej kwestii, aby dane były wiarygodne i pozwoliły na podjęcie (słusznej?) decyzji? Po drugie: co będzie, gdy w wyniku tych konsultacji nie będzie wyraźnego wskazania? A wreszcie po trzecie: zawsze myślałem, że po to wybiera się radnych, aby z pełną odpowiedzialnością, zgodnie ze swoim przekonaniem i sumieniem decydowali za mieszkańców, będąc ich reprezentantami m.in. w takich kwestiach. Czy od tej pory konsultacje będą przeprowadzane w każdej sprawie, w której w Radzie będą podzielone zdania? A może powinny być w każdej? Radni przecież też nie mają patentu na nieomylność i mogą mieć zupełnie inne wyobrażenie niż reszta mieszkańców… Pytań nasuwa się wiele, a decyzja zapadnie na czwartkowej sesji. Ja w każdym razie nie jestem przekonany do odroczenia głosowania. Wniosek moim zdaniem należy rozpatrzeć i albo go przyjąć, albo odrzucić.

Poza tymi sprawami zajmiemy się także zmianą w budżecie, ponieważ m.in. plan wydatków należy zwiększyć aż o 523.000 zł w związku z obsługą długu (opłacenie odsetek). Jak poinformowała Pani Skarbnik, kwota ta wynikła ze zmiany wysokości oprocentowania kredytów (WIBOR) oraz… z niedoszacowania tej kwoty w budżecie… (nie przesłyszałem się). Poza tym zajmiemy się podziałem Giżycka na jednomandatowe okręgi wyborcze. Czeka nas sporo pracy m.in. informacyjnej, aby podczas następnych wyborów było jak najmniej problemów dla głosujących. Zmienia się bardzo dużo; m.in. sposób wyboru. Miasto zostanie podzielone na 21 okręgów wyborczych (zamiast dotychczasowych 3), a z każdego mandat uzyska tylko 1 kandydat, czyli oddany głos będzie zaliczony tylko konkretnej osobie (a nie liście jak było dotychczas, a w drugiej kolejności kandydatowi). Pojawił się pomysł (nota bene nierealny w świetle obowiązujących przepisów), aby miasto było jednym 21-mandatowym okręgiem, aby każdy mieszkaniec mógł zagłosować na dowolnego kandydata. Choć na pierwszy rzut oka idea wydaje się słuszna, po głębszym przemyśleniu wydaje mi się być obarczona zbyt wieloma wadami: począwszy od rozmiarów kart do głosowania (karta musiałaby zawierać nazwiska wszystkich kandydatów z całego miasta) po reprezentatywność Rady. Rozwiązanie to bowiem, moim zdaniem, preferowałoby rejony miasta o większej gęstości zaludnienia oraz ew. kandydatów sprawujących mandat. A uważam, że jak w każdym zdrowo działającym organizmie, naturalna wymiana tkanek i dopływ świeżej krwi są konieczne…

Zapis video z posiedzenia dostępny na gizycko.tv.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Po komisjach, i przed sesją…

  1. avatar kate pisze:

    Co dalej z przejściem na Wyzwolenia,czy są przewidziane środki na ten rok w budżecie???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.