Memento mori czy jednak Carpe diem?

W takich dniach nasze myśli wędrują do tych, którzy odeszli. Wspominamy, przypominamy sobie rozmowy, zdarzenia… Dzisiaj, jak zapewne większość z Państwa, odwiedziłem Ich i zauważyłem, że przybywa miejsc, gdzie zapalam symboliczny ogień. Oglądając dzisiaj wspomnienia o zmarłych w ostatnich 12 miesiącach, przypomniał mi się tekst, jaki napisałem na blogu kilka lat temu. Dawno, a jakby dzisiaj… Oto co wówczas napisałem.

Często wydaje mi się, że doba jakby się skróciła – że tydzień ma o kilka dni mniej, a rok 2000 był chyba 365 dni temu… Jednak gdy pomyślę, ilu ludzi od tego czasu odeszło, zdaję sobie sprawę, że 11 lat to jakby cała epoka. Jutro, jak co roku, odwiedzę „Dziejka”, z którym już nigdy nie zagram w zespole, postawię znicz Andrzejowi – sąsiadowi, który nigdy nie odmówił pomocy, zajdę do Artka, z którym jeszcze całkiem niedawno pływałem na rejsy, jeździłem na koncerty czy do „Buncola”, z którym przepracowałem jedne z zabawniejszych studenckich wakacji…

I gdy zapalę świeczkę i pomyślę, że Ich już nie ma… Może czasem warto zwolnić…, zatrzymać się na chwilę i zastanowić się, co tak naprawdę jest ważne, a co błahe.
Dlatego też popieram coroczną akcję symbolicznego zapalenia znicza w parku (cmentarzu?) przy ul. Warszawskiej, bowiem warto sobie zdać sprawę z tego, że za każdym z pochowanych tam ludzi kryje się kawałek historii naszego miasta. Oni chodzili tymi samymi ulicami, prawdopodobnie podobne jak my – również grali ze sobą w zespołach, pływali żaglówkami po Niegocinie, piekli chleb, wznosili budynki, w których mieszkamy, budowali ulice – jakby nie było – naszego miasta. Na co dzień zapewne nie zdajemy sobie z tego sprawy, jednak myślę, że warto Ich nieco bliżej „poznać”. Znalezione podczas ekshumacji rzeczy, które spoczywały wraz ze zmarłymi świadczą o tym, że ludzie ci – tak jak my, mieli tu swoje życie, rodziny, interesy… i nie mieli zapewne wpływu na późniejszą historię świata…

Pamiętajmy. Patrząc jednak również z optymizmem w przód. W niektórych sprawach po prostu panuje idealna równość – bez względu na narodowość, wyznanie, przekonania, status materialny czy społeczny. Każdy z nas będzie jej podlegał. Wcześniej lub później…

Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Memento mori czy jednak Carpe diem?

  1. avatar może pisze:

    W zamian kiczowatej fontanny powinna być płyta upamiętniająca spoczywających tu ludzi – ściana pamięci.
    Może w księgach parafialnych jest nawet wykaz, kto, gdzie „leży” i w jakim wieku odszedł.
    Byłoby to moralnie nienaganne, no i z pewnością bardzo ważna ciekawostka dla turystów.

    • Myślałem nawet o jakimś dywanie kwiatowym, czy zegarze słonecznym lub innej formie małej architektury. Ale nie podoba mi się, że zdecydowano z pełną świadomością wykopy w najstarszej części cmentarza.

      • avatar kate pisze:

        Ta fontanna i ten stolik do gry a szachy moim zdaniem powinna z tego miejsca zniknąć i należałoby tam zrobić tak Jak Pan mówi dywan kwiatowy z prawdziwego zdarzenia.

  2. avatar wkurzony pisze:

    A mnie wkurza „dom dla kości” pobudowany za prawie 200 tys. zł, czyli kaplica cmentarna zamknięta na głucho. Nie wystarczyłby kamień nagrobny?

  3. avatar myślenie nie boli pisze:

    Z jednej strony bezcześci się szczątki ludzkie budując „fontannę (brzydką) na grobach” z drugiej zaś remontuje się (tuż przed świętem zmarłych, tuż przed wyborami) aleję cmentarną przy pierwszego maja. Albo ktoś uważa mieszkańców za idiotów, albo mieszkańcy są idiotami. Okaże się po wyborach 🙁 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.