Lokale mieszkalne, mieszkania socjalne… Czy świat stanął na głowie?

Wczoraj (22 sierpnia 2011 r.) w sali konferencyjnej odbyło się szkolenie dla radnych chcących poszerzyć swoją wiedzę z zakresu przepisów dotyczących mieszkalnictwa komunalnego. Prelegentem był Naczelnik Wydziału Mienia – Pan J. Markowski, który trzeba przyznać, wykazał się doskonałą znajomością tematu i świetnym przygotowaniem.
Ja natomiast ze spotkania wyniosłem jedną podstawową refleksję: świat chyba stanął na głowie, skoro gmina ma obowiązek zapewnić lokal osobie z wyrokiem eksmisyjnym, gdy takiego przymusu już nie ma wobec np. pracującej matki samotnie wychowującej dwójkę dzieci i mieszkającej wraz z inną rodziną na kilkunastu metrach kwadratowych…

Na spotkaniu można było dowiedzieć się, że lokale stanowiące zasób mieszkaniowy gminy dzielimy gównie na lokale mieszkalne (potocznie zwane komunalnymi – przyp. W. Iwaszkiewicz) i socjalne.

Lokale socjalne mogą posiadać obniżony standard (np. wc poza lokalem) i umowa najmu zawierana jest na określony czas, po upływie którego bada się sytuację najemcy i… w przypadku spełnienia kryteriów do otrzymania lokalu mieszkalnego zawiera się z nim umowę najmu, ale już nie lokalu socjalnego a… mieszkalnego. Gmina ma obowiązek zapewnić taki lokal osobie wobec której orzeczono nakaz eksmisji (lub wierzycielowi). W przeciwnym razie naraża się na roszczenia odszkodowawcze. W przypadku Giżycka zaspokojone roszczenia to kwota ok. 16 000 zł, lecz należy pamiętać, że okres przedawnienia wynosi 10 lat, zatem w każdej chwili kwota ta może się zwielokrotnić.

Umowy najmu lokalu mieszkalnego zawierane są na czas nieoznaczony, co w praktyce oznacza umowę dożywotnią. Dożywotnią nie tylko dla głównego najemcy, ale również często jego dzieci, a być może i kolejnych pokoleń. W ten sposób zasoby miasta, jeżeli nie są uzupełniane, stale maleją. Zjawisko to dotyczy zarówno lokali socjalnych, jak i mieszkalnych.

Uważam, że w tej sprawie czas najwyższy coś zmienić. Substancja mieszkalna powinna być stale odnawiana tj. w miejsce sprzedanych np. 10 lokali miasto powinno nabyć 10 nowych. Najlepiej w nowszym budownictwie niż te zbyte, ponieważ nowszy budynek oznacza niższe koszty utrzymania. W ten sposób stale odnawiany byłby zasób gminny, a lista oczekujących być może nie byłaby tak dramatyczna.
Idea ta wymaga jednak rezygnacji lub fundamentalnej zmiany w zasadach przyznawania bonifikaty przy wykupie lokalu komunalnego. Sprawę należałoby zatem gruntownie przeanalizować. Podobnie jak pomysł Porozumienia Na Rzecz Zrównoważonego Rozwoju Giżycka, polegający na zagospodarowaniu nieużytkowanych budynków wojskowych, o którym przypomniał radny A. Jelec. Radny wyraził także sprzeciw wobec rzekomo istniejącej praktyki stosowanej przez burmistrza. Podobno zdaniem Pani Burmistrz bardziej opłaca się (w sensie finansowym) płacić odszkodowania niż nabywać lokale socjalne.

Szczerze powiedziawszy, jeżeli radny Jelec ma rację, to mnie również zdumiewa taka pragmatyka. Po pierwsze gdzieś w tym wszystkim zagubił się człowiek… W ten sposób rola samorządu zaczyna się sprowadzać wyłącznie do roli księgowego, który ocenia wszystko przez pryzmat opłacalności stricte finansowej. Dziwne, bo takiej żelaznej konsekwencji „ekonomicznej” nie dostrzegam już w prowadzeniu inwestycji miejskich (np. sprawa gwiazdobloków, kładka, ul. Św. Brunona, lodowisko…). A moim zdaniem powinno być dokładnie odwrotnie – w sprawach społecznych strona ekonomiczna powinna być niejako na drugim planie, a w sprawach inwestycyjnych – przede wszystkim ekonomia. Zresztą nie wszystko można wycenić…
No, ale to już inna para kaloszy…

Wracając do sprawy mieszkań… Po szkoleniu doszedłem do dość niesamowitego wniosku… Gdyby wszystkie osoby oczekujące na mieszkanie komunalne nagle stały się „patologiczne” (cokolwiek to oznacza) i „postarały się” o wyrok eksmisyjny to miasto byłoby obowiązane zapewnić im lokal socjalny, który później mógłby „zostać przekształcony” w lokal mieszkalny. W ten sposób nabyłyby mieszkanie, niejako poza kolejką i poza listą… Ba! jakakolwiek lista, kolejka czy komisja straciłaby sens. Nie… chyba muszę się mylić… Oznaczałoby to bowiem, że mieszkanie gmina daje niejako w nagrodę za wyrok, a w przypadku niewywiązania się płaci odszkodowanie… Na pewno się mylę…to by było zbyt kuriozalne, aby było prawdziwe. Świat stałby na głowie…

Na spotkaniu poprosiłem także Pana Naczelnika o sprawdzenie statusu pewnego mieszkania, które od wielu tygodni zdaje się być pustostanem. Sprawdzałem kilkakrotnie – nic się nie zmienia. Lokal pusty i niezamieszkały. Jeżeli jest zawarta umowa z najemcą, to szkoda, że nikt w nim nie mieszka, blokując taką możliwość potrzebującym. O wynikach ustaleń poinformuję Państwa niezwłocznie.

Zapraszam również do obejrzenia materiału video na stronie giżyckiej tv internetowej gizycko.tv.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.