Z cyklu: „Moje dwa i pół grosza”. Kanał, most, kładka i… prom?


Kanał Giżycki, most obrotowy a od niedawna (choć może i wcześniej także) zamek to jedne z największych osobliwości Giżycka. Co łączy te rzeczy? Wszystkie znajdują się w okolicach, lub nawet wręcz, na ul. Nabrzeżnej. Ulicy, która w moim odczuciu jest jedną z najczęściej odwiedzanych i fotografowanych. Jest po prostu naszą wizytówką.
Tak się jednak składa, że ostatnio dość często nazwa tej ulicy jest wymieniana również przez giżycczan. Głównie za sprawą rozwiązań komunikacyjnych. Tych lądowych, ale i wodnych…


Od jakiegoś czasu dostaję sygnały od mieszkańców o konieczności odwrócenia oznakowania w kanale, w taki sposób, aby umożliwić żeglarzom cumowanie od strony centrum. Dzisiaj jest dokładnie odwrotnie. Jachty oczekujące na otwarcie mostu cumują od strony zamku, następnie załoga przechodzi na drugą stronę np. na drobne zakupy czy posiłek, a po powrocie stwierdza, że nie ma jak wrócić na pokład, bo właśnie otwarto most… Podobno niektórzy żeglarze, prawdopodobnie w akcie desperacji wskakiwali do wody i przeprawiali się wpław. Natomiast cumujący od strony centrum rzekomo notorycznie są karani mandatami…
Problem faktycznie wydawał mi się dość prosty do rozwiązania. Zgłaszałem nawet kiedyś na sesji, żeby na posiedzenie komisji ws. komunikacji w mieście zaprosić przedstawicieli Urzędu Żeglugi Śródlądowej. Niestety, zdaje się, zapomniano.

Sprawę zatem wziąłem w swoje ręce. Porozmawiałem z kilkoma osobami związanymi z żeglugą i żeglarstwem w ogóle, a tak się złożyło, że podczas otwarcia Ekomariny miałem przyjemność porozmawiać również z Panem Dyrektorem Urzędu Żeglugi Śródlądowej w Giżycku – Panem Tadeuszem Zdanowiczem, który ostatecznie przekonał mnie do obecnego rozwiązania. Otóż zdaniem Pana Dyrektora odwrócenie oznakowania niewiele zmieni. Żeglarze stojący od strony centrum nie muszą przecież cumować. Wystarczy, że jedna osoba z załogi będzie miała jacht pod kontrolą w przypadku potencjalnej kolizji. Po drugie: cumowanie może spowodować długotrwały postój w kanale, a kanał przecież ma służyć płynnej żegludze. Miejsca do postoju faktycznie zbyt wiele tam nie ma (szczególnie gdy wyobrazimy sobie długość jachtów, szczególnie tych nowszych, z położonym masztem). Argumenty te są istotnie przekonywające i jak najbardziej zrozumiałe. Pozostaje jeszcze kwestia karania za cumowanie. Mam nadzieję, że informacje o rygorystycznym podejściu służb są nieco przesadzone…

W każdym razie jeszcze niedawno istniały dość „(nie)oryginalne” zapory na moście obrotowym, które z założenia miały uniemożliwić wjazd pojazdom o dużej masie, a tymczasem również skutecznie „zdejmowały” rowery, anteny i bagażniki z mniejszych aut… a kierowcy byli karani za zniszczenie tablic ostrzegawczych. Całe szczęście, że po remoncie mostu zrezygnowano z tego sposobu, a dzisiejsze rozwiązanie wydaje mi się najbardziej kompromisowym.

Wracając do ul. Nadbrzeżnej. Istnieje tam ciągły problem z parkowaniem samochodów. Często do tego ma służyć nawet ścieżka rowerowa. Szczególnie widoczne jest to w okolicach mostu kolejowego i parku przy plaży miejskiej. Podobno niektóre pojazdy stoją tam nawet kilka dni (aż załoga wróci z rejsu?). Może problem rozwiązałaby tam strefa płatnego parkowania (mieszkańcy otrzymaliby darmowe identyfikatory)?
W każdym razie problem stał się na tyle ważny, że przedsiębiorcy prowadzący tam działalność zwrócili się do mnie o pomoc w zmianie oznakowania. Sprawa jest w toku i słowa uznania należą się Panu Marcinowi Wójcikowi z Wydziału Techniczno – Inwestycyjnego za wzorcowe zorganizowanie spotkania z zainteresowanymi. Mam nadzieję, że sprawa definitywnie zostanie załatwiona „na dniach”, gdyż problem w zasadzie dotyczy miesięcy wakacyjnych.

Problemem też jest przeprawa przez kanał na drugą stronę w sytuacji, gdy most obrotowy jest zamknięty dla ruchu pieszo-kołowego. Przejście z wózkiem po kładce pieszej na przedłużeniu ul. 3 Maja lub przez most kolejowy to nie lada wyzwanie, gdzie trzeba się wykazać nie tylko zdolnościami cyrkowymi, ale i iście atletycznymi. Mam nadzieję, że schody na tej kładce zostały wreszcie trwale wyremontowane… W ogóle odnoszę wrażenie patrząc również na wiadukt nad torami, że wszelakie schody i kładki, a w szczególności połączenie tych dwóch rzeczy – to nasza giżycka specjalność… Uczmy się na uniwersytetach, a nie na błędach – chciałoby się powiedzieć…

Co jeszcze łączy obie kładki? Jest możliwe, że za ok. miesiąc obie będą w użytkowaniu (ma nadzieję…). Z tym, że ta nowa nie będzie już tak potrzebna, a ta na 3 Maja jak najbardziej – codziennie tę drogę pokonują setki dzieci do i ze szkoły, matki przeprawiają się z wózkami, ludzie chodzą na zakupy, bo to w zasadzie ich jedyna przeprawa. Po zejściu z kładki od strony ul. Łuczańskiej brakuje chodnika, często trzeba brnąć w błocie, oświetlenie jest tam szczątkowe… W tym zestawieniu poniesione dotychczas koszty na kładkę (8 005 647,99 zł /koszt budowy/ + 200 000 zł /dodatkowe oświetlenie/ + 80 447,21 zł /odszkodowanie dla wykonawcy/ + …/?/), która ma być w zasadzie przeprawą sezonową nad kilkoma pociągami wydają mi się być, mówiąc delikatnie… nieprzemyślane. Niektórzy zdają się problemu nie dostrzegać, więc może należy zwrócić uwagę jakąś interpelacją…?

Ostatnio jednak dotarła do mnie dość wiarygodna wiadomość, że jeden z giżyckich przedsiębiorców zamierza uruchomić prom na kanale, który nie tylko miałby zapewnić regularną przeprawę na drugi brzeg, ale być także nową atrakcją Giżycka. Nie jestem upoważniony do zdradzania szczegółów rozwiązania, ale pomysł mi się bardzo spodobał i będę mu mocno kibicował. Tak jak bardzo podoba mi się rozbudowa zamku. „Idźcie tą drogą!” – chciałoby się powiedzieć, cytując klasyka… I bardzo bym chciał, aby wiadomość w pełni się sprawdziła, a przedsięwzięcie powiodło.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Z cyklu: „Moje dwa i pół grosza”. Kanał, most, kładka i… prom?

  1. avatar kate pisze:

    wiadomo nie od dziś że jachty stojące od strony miasta nigdy nie stały po otwarciu mostu,oczekiwały tylko na jego otwarcie,a tłumaczenie że będą tamowały ruch jest tylko wybiegiem do zmiany znaków,Wystarczy postawić znak -cumowanie na czas gdy most jest zamknięty dla ruchu wodnego.P.Zdanowicz wiadomo że będzie po stronie żeglugi,ale przecież biała flota nie ma wyłączności na kanał,a tak to wygląda,Ostatnio statki chyba zmieniły godziny rejsów,bo wcześniej pojawiają się na kanale po otwarciu mostu i to jest zagrożenie,nie ważne po której stronie by stały jachty.Otwarcie mostu między godz.12,30 a 13,00 jest za krótkie i jachty oczekujące nie są w stanie przepłynąć i zostają na następne lub zawracają.

  2. avatar mieszkaniec pisze:

    Panie Wojtku, sprawa kładki na kanale i tzw. wyspy giżyckiej jest stara . Za czasów obecnej pani burmistrz nic na tej kładce się nie zmieniło i podejrzewam, że w dalszym ciągu się nie zmieni. Warto moim zdaniem porozmawiać z mieszkańcami osiedli na tamtym terenie – dużo by się Pan dowiedział.
    Oby się Panu udało.

  3. avatar kate pisze:

    PROM świetna sprawa,tylko oby osobie która chce to zorganizować nie rzucano kłód pod nogi,typu przepisy i procedury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.