Co słychać u Kubusia….

Zapewne pamiętacie Państwo sprawę małego Kuby Tymoszuka z Giżycka, który swoje życie zawdzięcza nie tylko swoim rodzicom, ale w dużym stopniu również Wam… Kilka dni temu otrzymałem list od mamy Kuby, który postanowiłem za Jej zgodą opublikować…

Minął rok od momentu kiedy w naszym mieście o Kubusiu było głośno. W ciągu tego czasu wydarzyło się wiele a nawet bardzo dużo… Czy z korzyścią dla niego? To trudna sytuacja, nie życzę tego nikomu ale pomoc jaką w ciągu tego roku otrzymaliśmy motywuje do dalszej walki i daję siłę aby się nie poddać.

Kubuś w kwietniu tego roku udał się wraz z nami w „podróż życia” do kliniki w Wiedniu. Tam został zakwalifikowany do przeszczepu płuc i serca i od sierpnia oczekuje na aktywnej liście jako biorca. Kiedy staraliśmy się pozyskać środki finansowe na cudowne wziewy, które miały mu pomóc nie spodziewaliśmy się jak okrutny okaże się dla nas los… Drogie leki nie pomogły, a jedynym i ostatecznym ratunkiem okazał się przeszczep.

Nie poddaliśmy się, ale na tę chwilę zrobiliśmy dla naszego dziecka wszystko to, co mogliśmy. Piszę tak, bo mam nadzieję, że jeśli nam się nie uda, a Kubuś sobie nie poradzi, nie zarzucę sobie, że się nie starałam.

Dziękuję za każdy, choćby najmniejszy gest pomocy skierowany w naszą stronę. Chciałabym wyjaśnić, iż pieniążki pozyskane w ciągu tego czasu są przeznaczane wyłącznie na leczenie kardiologiczne (a w przyszłości na kardiochirurgiczne) mojego syna i są wyłącznie własnością fundacji, pod opieką której jest Kubuś.

Pieniążki przydadzą się na wyjazdy kontrolne do Wiednia po przeszczepie, na rehabilitację a przede wszystkim na mój pobyt z Kubusiem w Wiedniu po operacji – jeśli taka będzie miała miejsce…

Kiedy było „źle” było „dobrze”, a teraz kiedy sytuacja zmieniła się na tyle że nie musimy martwić się jak i za co leczyć swoje dziecko wiele osób nie jest zbyt przyjaźnie nastawionych. Co tu dużo pisać…mam nadzieję że nikt z Państwa nie będzie musiał być w podobnej sytuacji, kiedy na szali będzie postawione zdrowie i życie własnego dziecka…

Z drugiej strony czy dla mnie jako matki już nic się nie należy? Pracuję, żeby nie zwariować, mam wspaniałą teściową, która opiekując się moim dzieckiem umożliwia mi to…oboje z mężem się staramy, aby nasza rodzina nie odczuła za bardzo skutków tej całej chorej sytuacji i jestem wdzięczna losowi pomimo przeciwności jakie nas spotkały że mam takiego synka,który bardzo cierpi ale uczy mnie pokory i tego że nawet w takiej sytuacji można być szczęśliwym.

Ten fragment listu dedykuję niewielkiej części moich sąsiadów i ludzi, którzy oceniają mnie nie wiedząc, co przeżywam naprawdę. Ile nocy nie przespałam, bo dziecko nie pozwala i jak jest mi ciężko choć tego nie okazuję…

Miesiąc temu wróciliśmy z kolejnego pobytu w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie. Stan Kuby lekarze oceniają nadal jako klinicznie ciężki. Po odstawieni leku wziewnego jego samopoczucie uległo nieznacznej poprawie. Nasz chłopiec się ogarnął, dostał apetytu, a przede wszystkim jego humor jest lepszy i bardzo często widać uśmiech na twarzy. Pomimo świadomości, w jakiej sytuacji się znajdujemy nie poddajemy się i mamy nadzieję, że ta poprawa samopoczucia to dobry znak. To wszystko jest ważne żeby Kuba miał siłę czekać w jak najlepszej formie na przeszczep. Badania, które zrobiono mu w Warszawie są dobre, oprócz echa serca gdzie rewelacji nie ma. Zmiany postępują, prawa komora serca jest już bardzo powiększona i przerośnięta, do tego stopnia że uciska na lewą komorę, ale jak na razie jeszcze serduszko ma siłę do pracy. Dobra wiadomość to taka, że wskaźnik wydolności serca się poprawił, parametry się zmniejszyły. Najważniejsze że na chwilę obecną nie jest gorzej. Każdy dzień czekania działa na naszą niekorzyść, choroba go wyniszcza, nie pozwala się rozwijać, chodzić, jeść, wszystko co Kuba robi, jest dla niego ogromnym wysiłkiem.

Bardzo chciałabym podziękować za rozpowszechnianie naszej prośby o pomoc, myślę tutaj o zbiórce pieniążków, które wpływały na konto Fundacji Radia Zet oraz pozyskiwanie wpłat z 1%.
Dostaliśmy już wykaz środków, które zostały w ten sposób zebrane. Nawet przez myśl nam nie przeszło, że uda się uzbierać tak dużą sumę pieniążków. Przez miniony rok poznaliśmy mnóstwo osób, które bardzo nam pomogły. Prośby o pomoc ukazywały się w dodatkach Gazety Wyborczej, osoby fizyczne przekazywały nam 1%, o Kubusiu było „głośno” nie tylko w Giżycku, ale w całej Polsce i za granicą. Wiem, że duża zasługa tego, co się udało pozyskać należy właśnie do ludzi, którym nie jestem nawet w stanie podziękować, bo ich nie znam, ale wiem, że bez nich nie dotarlibyśmy tak daleko jak dzisiaj jesteśmy.

Każdego dnia boję się tego, co przed nami… Czekam na wiadomość z kliniki w Wiedniu, a jednocześnie obawiam się, jak nasze losy potoczą się dalej, czy Kubuś sobie poradzi i czy długo będzie w stanie czekać na dawcę w formie w jakiej jest obecnie. Rozważam każdą możliwość zakończenia naszej walki z chorobą. Przeważająca jest jednak ta myśl, że nam się uda, że Kubuś nadrobi zaległości i będzie mógł cieszyć się życiem jak każdy z nas.

W tej także swojej bezradności pomyślałam, że niezależnie od tego, jak wszystko się potoczy, stanie się to, co najlepsze dla Kuby. Nie musi to się pokrywać z moimi pragnieniami – plan niezależny od woli człowieka, nawet jeśli nie będzie on moim planem.

Ja jednak głęboko wierzę w to, że plan dla Kuby to być zdrowym i tego się ciągle trzymam.

Dziękuję raz jeszcze za okazaną pomoc i bardzo proszę, aby w przyszłym roku składając zeznanie podatkowe w Urzędzie Skarbowym, każdy z Państwa oddał swój 1 % właśnie dla mojego synka. To nic nie kosztuje…. a bardzo pomaga….

Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy przywracają mi wiarę w człowieka i przypominają o tym, co w życiu najważniejsze…

Aneta Tymoszuk
fot. archiwum prywatne Państwa Tymoszuk


Ważne informacje:

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Co słychać u Kubusia….

  1. avatar moher! pisze:

    Żółć człowieka zalewa—-z Afganistanu wiozą dziecko (szum ogólnopolski), a dla swoich POLSKICH DZIECI trzeba organizować zbiórki! WSTYD i HAŃBA!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.