Autopoprawka (?), automatyzacja i autoryzacja
…czyli XVIII sesja moim okiem – cz. 1

Jedną ze spraw omawianych na ostatniej sesji był projekt uchwały w sprawie zasobu pomieszczeń tymczasowych. W skrócie chodzi o lokale zarezerwowane przez miasto, w których mają być umieszczane osoby z wyrokami eksmisyjnymi. Niejako z samej definicji wynika, iż ma to być okres przejściowy – maksymalnie pół roku. W projekcie uchwały autorstwa Pani Burmistrz wskazano 3 lokalizacje. Jedna z nich wzbudziła moje poważne wątpliwości…

Chodzi o budynek nr 6 znajdujący się na ul. Dąbrowskiego. Jak nietrudno zauważyć trwa tam dość gruntowny remont: odnowiono dach, elewację, malowane są klatki schodowe. Po sygnałach otrzymanych od wspólnoty mieszkaniowej zeszłej soboty udałem się, aby z sytuacją zapoznać się na miejscu.

W budynku tym funkcjonuje formalna / nieformalna* (* – niepotrzebne skreślić) noclegownia. Formalna, ponieważ znajduje się w wykazie Urzędu Wojewódzkiego w Olsztynie, natomiast nieformalna, gdyż tak naprawdę nie spełnia ona chyba wszystkich kryteriów, jakie noclegownie powinny spełniać. Cóż mamy, to co mamy i jakoś musimy sobie z tym radzić… Problem jednak polega na tym, że istniejące rozwiązania, jak też lokatorzy tejże noclegowni zdają się sprawiać wiele kłopotów zarówno mieszkańcom budynku nr 6, jak też sąsiednich, w tym nowo oddanego do użytku hotelu o wysokim standardzie.


Choć „noclegownia” znajduje się w suterenie, również na poddaszu widać wyraźne ślady „nocowania”…


…i pozostawione śmieci


Skrzydło drzwiowe, które kosztowało ok. 13.000 zł tuż po osadzeniu zostało zniszczone


….podobnie jak parapety.

W grudniu zeszłego roku wybuchł w budynku pożar. Na szczęście w porę zauważony, szybko został przez straż pożarną ugaszony. Uciążliwość quasi-noclegowni polega również na tym, iż lokatorzy palą w piecu czym się da. Nie zawsze jest to opał najlepszej jakości czy w ogóle opał. W związku z tym najprawdopodobniej doszło do uszkodzenia przewodów kominowych. Jeden z lokatorów opowiadał mi o wręcz kilogramach sadzy, jakie pewnego dnia zasypały jego mieszkanie zlokalizowane nad noclegownią. Opisy pewnych zdarzeń wręcz nie nadają się do publikowania… Problemy mieszkających tam ludzi faktycznie zasługują na uwzględnienie.

W związku z tym nabrałem wątpliwości, czy przeznaczanie kolejnego lokalu w tym budynku na eksmitowanych lokatorów ma w ogóle sens. Oczywiście nie każda eksmisja jest związana z tzw. „patologią”, ale niejako charakter lokalu tymczasowego wymusza dużą rotację (co najmniej 2 razy w roku). Argumenty przeciw temu rozwiązaniu narzucają się niejako same:

  • zabytkowy budynek jest poddawany gruntownemu remontowi
  • położony jest na naturalnym trakcie spacerowych w kierunku ekomariny i nabrzeża Niegocina
  • sąsiedztwo hotelu, z powstania którego tak cieszyliśmy się; prowadzenie dość uciążliwego wręcz żebractwa pod budynkiem,
  • sąsiedztwo pasażu – nowo tworzonego centrum Giżycka
  • plan zagospodarowania przestrzennego przewiduje przy budynku usługi turystyczne
  • zagrożenie zniszczeniem, pożarem

To tylko kilka najważniejszych, moim zdaniem argumentów świadczących o tym, że z budynku nr 6 raczej powinniśmy wyprowadzać takie funkcje niż je rozbudowywać. Oczywiście temat ten pokazuje, że chyba zbliżamy się do wartości krytycznej stanu komunalnych zasobów mieszkaniowych. Problem jest bardzo istotny – świadczyć może o tym liczba sygnałów jakie od Państwa otrzymuję, a nawet skarg na działalność burmistrza. Co prawda ostatnia skarga została uznana za niezasadną, lecz ewidentnie problem podniesiony w skardze jest ważny (projekt nr 11 z ostatniej sesji). Dodatkowo niezagospodarowane poddasze można przeznaczyć na, tak brakujące nam, mieszkania.


Odpowiedź burmistrza na zapytanie ws. lokali mieszkalnych


Wszystkie te argumenty przedstawiłem zarówno na posiedzeniu Komisji Spraw Społecznych w poniedziałek, jak też na czwartkowej sesji. Ku mojemu zdumieniu Pani Burmistrz skierowała w moją stronę jakieś niezrozumiałe pretensje; że niby działam z zaskoczenia, że nie miała czasu się przygotować itp. Zauważę jedynie, iż Pani Burmistrz wypowiadała się o przebiegu komisji, nie będąc na niej obecna, a ostatnia komisja odbyła się w środę (zakończona ok. 18:00) – czyli 22 godziny przed sesją. Tam również mogły przecież paść jakieś propozycje, na które nie byłoby czasu zareagować. Dla mnie całe to zamieszanie było niepotrzebne i nieuzasadnione, ponieważ ja nie oczekiwałem od Pani Burmistrz żadnej informacji. Zdanie miałem wyrobione, a poprawkę zgłosiłem do przegłosowania Radzie Miejskiej. Przypomnę, że sesja to obrady Rady i burmistrz jest tam tylko gościem i niejako z założenia ma przedstawić Radzie jedynie wyniki swojej pracy, a także odpowiedzieć na zapytania rajców. Odnoszę jednak wrażenie, nie po raz pierwszy, że Pani Burmistrz próbuje wyręczać radnych, a nawet oceniać i komentować ich pracę. Niestety, moim zdaniem, nie ma do tego prawa… Liczę, że do końca kadencji uda się prawidłowe relacje przywrócić, bowiem Rada Miejska reprezentuje pracodawcę burmistrza, ustalając mu nawet wysokość wynagrodzenia. Nie wypada zatem stawiać się ponad własnego pracodawcę…. Wracając jednak do meritum – pierwsze oznaki normalności można było zauważyć, ponieważ pomimo tego, że poprawka mojego autorstwa polegająca na wykreśleniu z proponowanego zasobu budynku przy Dąbrowskiego 6 pierwotnie spotkała się z dość negatywną reakcją, w konsekwencji i chyba po głębszym przemyśleniu, Pani Burmistrz wniosła autopoprawkę o identycznej treści…
Oczywiście nie można w tej sytuacji mieć o to pretensji, ale na przyszłość wolałbym, aby Pani Przewodnicząca zachowała kolejność głosowania zgłaszanych poprawek. Wyszło bowiem, że to Pani Burmistrz była przeciwna tej lokalizacji, choć przecież to nie kto inny był autorem projektu o umieszczeniu tam tych lokali. I choć pierwotnie zgłosiłem swój sprzeciw, to ostatecznie przystałem na to rozwiązanie, bo jak słusznie zauważyła Pani Przewodnicząca, liczy się przede wszystkim sprawa i jej efekt końcowy. Dementuję tym samym wszelkie pogłoski, jakobym odczuwał, że moja poprawka została zawłaszczona. Nie przywiązuję do tego większej wagi, ponieważ ostatecznie projekt został uchwalony z uwzględnieniem proponowanej treści – czyli lokali tymczasowych na Dąbrowskiego 6 nie będzie. I o to przecież chodziło.

Nie będzie też zakupu palmtopów, laptopów czy tabletów dla radnych. Radna S. Żarnoch – Wasilewska zaproponowała, aby w celu zaoszczędzenia papieru, toneru i czasu, każdy radny zakupił z własnych środków dowolne urządzenie, na którym by pracował. Automatyzacja faktycznie może przynieść oszczędności materiałów biurowych i dlatego moja koleżanka zamiast wnioskować powinna raczej dać przykład, do czego z ochotą się przyłączę. Uważam jednak, że nie powinniśmy jednak narzucać rozwiązań pozostałym, szczególnie w sytuacji gdy chodzi o wydawanie pieniędzy. Muszę przy tym przyznać, że od kiedy poprosiłem Panie z Biura Rady (a było to bardzo dawno), aby przesyłały mi materiały pocztą elektroniczną, zawsze tak się dzieje. W ogóle uważam, że współpraca z Biurem Rady jest wzorcowa i dobrze zorganizowana. Nic zatem nie stoi na przeszkodzie, aby kto chce, korzystał z projektów w formie elektronicznej. Osobiście, choć otrzymuję je w takiej formie i na obradach z reguły mam jakieś urządzenie do odczytu plików, na sesji wolę posługiwać się formą papierową, która umożliwia mi szybkie nanoszenie notatek i ew. poprawek. Ale wybór oczywiście każdy ma.

Skoro mowa o możliwościach… prawo prasowe, o ile dobrze pamiętam, daje możliwość żądania autoryzacji wypowiedzi udzielonej mediom. Zaintrygowało mnie stanowisko Pani Burmistrz zamieszczone w Gazecie Giżyckiej z 8 marca 2012 r. (Nr 10 /1009/, str. 4 „Totalny brak nadzoru nad inwestycją?”, S. Kędzierski), gdzie czytamy: „(…)Burmistrz miasta zwróciła uwagę, że w pozyskiwaniu środków na miejskie inwestycje pomocy nie miała, a jak inwestycje zostały zrealizowane, to część radnych ciągle próbuje znaleźć w nich jakieś nieprawidłowości.(…)”. W mojej ocenie jest to osąd krzywdzący, bowiem przecież żadna inwestycja nie została zrealizowana bez zgody Rady. Do tego były potrzebne uchwały i aprobata radnych. Inną sprawą pozostaje sposób realizacji, ale to odrębny temat… Dlatego zapytałem czy Pani Burmistrz autoryzuje swoje wypowiedzi, ponieważ podejrzewałem, że może wyrażając takie zdanie miała coś innego na myśli…
Okazuje się, że Pani Burmistrz nie widzi potrzeby autoryzacji. Ma pełne zaufanie do redakcji Gazety. Dodała przy tym, iż byli tacy radni, którzy nie chcieli doradzać. Wierzę na słowo, ponieważ nie przypominam sobie sytuacji, aby do jakiegokolwiek radnego z Porozumienia Pani Burmistrz zwracała się o pomoc w tej kwestii. Przypomnę za to, że my wielokrotnie deklarowaliśmy swoje wsparcie dla ważnych spraw. Niejako symbolem tego miał być np. przekazany baner na jubileusz 400-lecia zaprojektowany przez Pana T.Jelca i ufundowany przez radnych Porozumienia. Rozumiem zatem, że wypowiedź nie dotyczyła żadnego z nas. Przy tej okazji radny C. Piórkowski przypomniał, że w kadencji 2002 – 2006 to za sprawą radnych SLD do Giżycka przyjeżdżał Marszałek Województwa i w gabinecie Pani Burmistrz z udziałem ówczesnych rajców: m.in. Przewodniczącego Rady Andrzeja Kralkowskiego oraz Lecha Sańczuka i właśnie Cezarego Piórkowskiego odbywały się rozmowy na temat pozyskania funduszy dla Giżycka. Efektem tych wizyt, jak i rewizyt w Olsztynie było m.in. przyznanie pieniędzy na remont ul. Nadbrzeżnej. Jeżeli dobrze pamiętam, to także na zagospodarowanie plaży miejskiej. Cieszę się zatem, że ta wypowiedź nie dotyczyła członków Porozumienia.

O zmianach kadrowych, pozostałych uchwałach, a także o funkcji samorządu względem organów konstytucyjnych państwa niebawem. Zapraszam także do zapoznania się z materiałem na stronie giżyckiej telewizji internetowej gizycko.tv.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria, Sesje Rady Miejskiej. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Autopoprawka (?), automatyzacja i autoryzacja
…czyli XVIII sesja moim okiem – cz. 1

  1. avatar Wojtek (Pogromca) pisze:

    Mieszkam w tym bloku od ponad 5 lat ale nie wiedziałem, że ten dom jest nawiedzony. Wojtek Iwaszkiewicz zrobił piękna fotkę „ducha”, który przygląda się radnemu podczas robienia zdjęcia. Na pierwszym zdjęciu ze strychu, widać na przewodzie kominowym (lewa górna część zdjęcia) twarz mężczyzny z bujnym owłosieniem i sumiastymi wąsami. To pewnie były lokator tej kamienicy, który nie może zaznać spokoju po śmierci i pojawia się raz na dziesięć lat aby ostrzec mieszkańców tej kamienicy przed mającym się zdarzyć niebawem nieszczęściem. Tyle humoru w tym temacie.

    A jak jest naprawdę? Znam wiele przykładów złego zachowania mieszkańców wspomnianej sutereny i umieszczanych tam przez Policję i Straż Miejską osób. Kilka razy interweniowałem w stosunku do osób tam przebywających (a raczej błąkających się po klatkach schodowych i szukających mocnych wrażeń osobników) w związku z zakłócaniem ciszy nocnej i porządku publicznego ale także próbami włamań, zastraszeniami sąsiadów, próbami naruszenia nietykalności cielesnej i typowym żebractwem na wino i papierosy. W większości przypadków załatwiałem te sprawy sam, ale kilka razy byłem zmuszony wezwać Policję. Ostatnia interwencja policji miała miejsce wczoraj (niedziela 18.03.2012), właściwie to były dwie interwencje. Sąsiadka zadzwoniła na Policję, bo jeden z „odwiedzających” nasz blok „wolnych ptaków” zaczął się na klatce awanturować. Policja przyjechała, spisała , pouczyła i odjechała- jednak agresor nie odpuścił. Po kilku minutach doszedł do wniosku, że osoba która zgłosiła jego wybryki na policję powinna być przykładnie ukarana. Tak więc zaczął kopać w drzwi sąsiadki i krzyczeć że ją zabije i podpali. Sąsiadka ponownie wezwała policję, która przyjechała po 15 minutach i stwierdziła, że agresora nie ma już na naszej klatce.
    Wojtek poruszał też sprawę pożarów. W okresie zimowym zazwyczaj jest od 3-7 interwencji Państwowej Straży Pożarnej w budynku przy ulicy Dąbrowskiego 6. Ostatnia taka interwencja miała miejsce na koniec lutego lub początek marca (interwencja w grudniu również była). Zapewne Straż Pożarna w Giżycku ma odpowiednie statystyki. Widok leżącego „menela” z fajką w zębach na drewnianych schodach lub strychu to normalka. Obok zazwyczaj turlają się butelki po różnych napojach oszałamiających. Smród na klatkach schodowych przypomina ten z prosektorium. Goście z tz. „noclegowni” mają wielu przyjaciół, szczególnie w środowisku insektów i owadów, którymi bardzo lubią się dzielić z mieszkańcami kamienicy przy ulicy Dąbrowskiego 6. Kiedyś na jednym z for dyskusyjnych jasno napisałem, że tym ludziom należy się pomoc. Podtrzymuję to. Jednak trzeba to robić z głową i w miejscu które nie budzi tylu sprzeciwów. Od czasu zamontowania nowych drzwi i wstawieniu domofonu mamy jeszcze jeden problem, musimy zrywać się w nocy i biec do domofonu aby otworzyć drzwi nowo przywiezionemu przez Policję lub Straż Miejską „biedaczkowi”. Ponadto kompani naszych „biedaczków” często w nocy mają usilną potrzebę spotkania się z nimi. Tak więc wydzwaniają do wszystkich mieszkańców po nocy – a nóż ktoś otworzy. Niszczenie mienia to również problem, szczególnie po opisanym przez Wojtka remoncie, który nadal trwa a wydaje się, że niektóre prace należałoby wykonać od nowa. Niszczenia mienia dokonują osoby sprowadzane tu przez Policję i Straż Miejską- a więc nie mieszkańcy tego budynku. Często oglądam transmisje z posiedzeń różnych komisji Rady Miejskiej, gdzie włodarze naszego miasta są przekonywani przez przedstawicieli spółki „Administrator” , że największych zniszczeń w mieniu dokonują sami lokatorzy a potem domagają się remontów. Sam kiedyś na jednej z sesji RM słyszałem wypowiedź Burmistrz Jolanty Piotrowskiej, która powiela te bzdurne informacje. Oczywiście są wyjątki, jak wszędzie, ale nie wolno ich traktować jako normę. Jeśli jakiś przywieziony tu przez Policję „biedaczek” wykopie drzwi za 13 tys. złotych to mam tego nie zgłaszać dla „Administratora”, obawiając się, że to ja jako mieszkaniec zostanę posądzony przez tę spółkę o ich zniszczenie? Czy osoby czytające ten wpis, kiedykolwiek zniszczyły celowo drzwi albo klatkę schodową w budynku w którym mieszkają? Jestem pewny że nie! Dbamy o swoje mienie i liczymy się z każdą złotówką.

    A na koniec optymistyczny akcent. Widzę Wojtku, że Twoja strona się świetnie rozwija i ma coraz więcej czytelników. Na tej stronie rzetelnie informujesz mieszkańców naszego miasta o pracach samorządu i poszczególnych komisji, wydarzeniach oraz problemach zwykłych mieszkańców. Życzę wytrwałości i odporności na naciski.

    Pozdrawiam: Wojtek (Pogromca)

  2. avatar Przyjaciel pisze:

    hehe Pogromco co się z tobą dzieje nigdzie cię nie widać 🙂

  3. avatar moher! pisze:

    Księża kk. mają dobre,szczere i otwarte serca na niedolę ludzką, więc myślę, że wybudowane sale katechetyczne przy kościołach (za nasze pieniądze) przeznaczą dla bezdomnych,a zarazem potrzebujących pomocy ludziom. Lekcje religii są w szkołach, więc te pustostany mogą służyć szczytnym celom!
    —-Proponuję aby P.burmistrz zwróciła się do kurii o zagospodarowanie w/w hektarów pomieszczeń na cele społeczne.

    • avatar borysz1 pisze:

      Poza salami katechetycznymi jest jeszcze puste lokum pod hospicjum (za Sanepidem, obok szpitala). Miasto darmo dało budynek a ja za tą lokalizacją najbardziej tupałem (Panie miej moją głupotę w opiece i odpuść winy moje).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.