„Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie, jako smakujesz, aż się zepsujesz”
Jan Kochanowski
Na wczorajszym (13 lutego) posiedzeniu Komisji Rewizyjnej zajmowaliśmy się sprawą remontu mola. Niejasności i wątpliwości jest wciąż – w mojej ocenie, zbyt dużo, a przedłożone wyjaśnienia w świetle zgromadzonych informacji – moim zdaniem niewystarczające… Wciąż też nie wiemy, jak do tego doszło, że pomimo zgłaszanych wielu sygnałów inwestycja była prowadzona praktycznie bez nadzoru. Do takich wniosków doszła bowiem Komisja Rewizyjna.
Zespół w składzie: R. Błoszko i A. Jelec przeprowadził dość szczegółową kontrolę kwestionując wiele elementów tejże inwestycji i choć Pan Zastępca Burmistrza próbował wyjaśniać, jak mógł przywołując nawet siły nadprzyrodzone, mnie nie przekonał, bowiem wyjaśnienia te zdają się nie wytrzymywać konfrontacji z dokumentami… Pomogło natomiast to na tyle, że 5 z 6 wniosków stosunkiem głosów 3:4 zostało odrzuconych. Jeden – ten podstawowy, o zupełnym braku nadzoru został jednak przyjęty. Ponadto Komisja Rewizyjna będzie wnioskowała, aby sprawą zajęły się jakieś niezależne organy zewnętrzne. R. Błoszko zaproponował Najwyższą Izbę Kontroli i taka uchwała została podjęta.
Niezależnie od dalszego biegu tej sprawy należy zwrócić uwagę, że inwestycja została wykonana raczej w sposób niezadowalający. Najgorsze, że osoby odpowiedzialne za miejskie mienie, zdaje się w ogóle inwestycją się nie interesowały. I wyszło, jak wyszło… Sposób przeprowadzenia remontu, w stosunku do pierwotnego projektu, również został w sposób znaczący zmieniony:
- zamiast kamieni zastosowano gwiazdobloki
- zamiast 2316 zaostrzonych i zaimpregnowanych dwumetrowych pali zastosowano stalowe ściągi
- nie wykonano odwodnienia lub wykonano je wadliwie
- ławki zostały zamontowane w sposób wadliwy
I choć zapewne wielu z nas nie doceniało naszego cypla, to dopiero teraz, gdy dolna półka została w zasadzie wyłączona z użytkowania można dostrzec, jak wiele straciliśmy. Straciliśmy być może na zawsze, pomimo publicznej deklaracji Pani Burmistrz, że gwiazdobloków nie będzie („Gwiazdobloków nie będzie” , J. Piotrowska, 6 kwietnia 2011 r.) pomimo wielokrotnych deklaracji, że miasto powinno otworzyć się na jezioro. Trudno mi znaleźć tu jakąś wyraźną logikę i konsekwencję w działaniu. Warto też przypomnieć, że miasto z tytułu pomniejszenia wynagrodzenia dostanie jedynie 37.500 zł…
Oczywiście nie jestem przeciw remontom czy inwestycjom. Jasne, że należy to robić; i oby jak najwięcej, ale moim zdaniem ważne jest też w jaki sposób to jest wykonywane. Niestety molo trudno uznać za wzorcowy przykład prowadzenia inwestycji; nie dość że zostało zamknięte w trakcie sezonu, termin oddania został przesunięty o niemal pół roku, to otrzymaliśmy produkt, jakiego chyba nie oczekiwaliśmy. Pamiętam też, że wszystkie uwagi podczas prac były zbywane argumentem typu „trwa budowa, oceniać można ukończone dzieło”. I co z tego wyszło? Po zakończeniu prac okazało się, że co najwyżej możemy sobie zakupić fajerwerki za 37.500 zł na otwarcie… a wszystko zostanie tak, jak zostało wykonane.
Można sobie zadać pytanie, czy można było inaczej… Wystarczy oddalić się od Giżycka o niespełna 30 km, aby zobaczyć zupełnie inną koncepcję. Oto obrazek z Węgorzewa.
Węgorzewo. Choć na Mamrach fale i wiatr nie są mniejsze niż na Niegocinie zamiast gwiazdobloków zastosowano kamienie. Wody na powierzchni chodnika nie stwierdzono, ławki solidnie zamocowane i ustawione w sposób niekolizyjny…

Giżycko. Dla porównania nasze molo. Ogromne kałuże, betonowe gwiazdobloki (ok. 1000 szt po ok. 1,1 tony każdy), ławki ustawione w ciągu spacerowym…
W sprawie warto sobie przypomnieć również wnioski końcowe w specjalistycznej ekspertyzie dotyczącej naszego mola. Wnioski te w dużej części jakby zbieżne ze spostrzeżeniami zespołu kontrolnego…
Przypomnijmy sobie zatem wnioski specjalistów:
1 – Projekt rewitalizacji mola nie proponuje rozwiązania, które byłoby właściwe i prawidłowe dla tego typu budowli. Brak w projekcie jakichkolwiek obliczeń (np. analizy danych środowiskowych), czy choćby zamieszczonych wyników tychże, nie pozwala na prawidłową ocenę przyjętych rozwiązań. Projekt jest w znacznej mierze niemerytoryczny, a przyjęte rozwiązania konstrukcyjne nie wpływają korzystnie na ostateczną formę architektoniczną zamierzenia budowlanego. Tego typu budowla, która ma stać się wizytówką miasta leżącego nad Jeziorem Niegocin, winna zawierać w sobie wysokiej klasy elementy estetyczne, gdzie konstrukcja stanowić będzie dominujący element krajobrazu i powinna wpisywać się w ciekawe założenie urbanistyczno-architektoniczne miasta tworząc jego unikatowy charakter.
2 – Dokumentacja projektowa sprawia wrażenie niekompletnej i zawiera wiele luk, nieprawidłowych, wręcz sprzecznych ze sobą rozwiązań oraz błędów, a opis techniczny jest bardzo ubogi. Należy zwrócić uwagę na to, iż jest to faza projektu wykonawczego, gdzie Projektant bardzo dokładnie winien określić zaproponowane rozwiązania, przyjęte materiały (bez nazw własnych itp.) – w formie graficznej i opisowej.
3 – Według naszej opinii do zasadniczych błędów w procesie przygotowania i realizacji rewitalizacji mola w Giżycku trzeba zaliczyć: a). Decyzję o zamianie materiału zabezpieczenia dolnej półki z głazów narzutowych na gwiazdobloki i ich niewłaściwe zastosowanie: – decyzja podjęta w oparciu o błędne przesłanki (zmiana „obowiązującej” róży wiatrów) – zmiana funkcjonalności mola, przez wyłączenie dolnego pasa z użytkowania – radykalna zmiana wyglądu mola od strony jeziora, będąca zaprzeczeniem estetyki i
nieprzystająca do charakteru obiektu b). Nietrafiona koncepcja zabezpieczenia skarp „ekokratami” z trawą – zieleń trudna w utrzymaniu ze względu na oddziaływanie: fal, opadów, słońca, wiatru – efekt estetyczny jest niepewny i nietrwały, a sama zieleń podatna na degradację i zniszczenie – wymagana jest kłopotliwa, kosztowna i nieustanna pielęgnacja
c). Błędy projektowe – błędy i nieścisłości w projekcie i przedmiarze robót – brak weryfikacji projektu pod względem merytorycznym